Organizatorzy MotoGP własnie testują nowy, bardziej adekwatny sposób na ukaranie zawodników, którzy wyjeżdżają poza nitkę toru.

Wszyscy chyba mamy dość cwaniaczków, którzy wyjeżdżają poza nitkę toru podczas wyścigu. O ile po kwalifikacjach organizatorzy sypią karami przesunięć na polach startowych, o tyle w wyścigu sprawa się komplikuje.

Przejazd przez pit-lane za zyskanie kilku sekund za kilka delikatnych wyjazdów to ostra kara. Z drugiej strony dodawanie czasu już po wyścigu psuje widowisko.

Co więc zrobić?

Organizatorzy wpadli na ciekawy pomysł i w Katarze testują właśnie wyścigową „oślą ławkę”. Wyjeżdżasz poza tor? W takim razie musisz przejechać przez karną alejkę w jednym z zakrętów.

Karna alejka testowana własnie w Katarze.

Karna alejka testowana własnie w Katarze.

W pierwszej chwili rozwiązanie to kojarzy się z jokerem z Rallycrossu, ale w sumie w tym szaleństwie jest metoda.

Jest też jednak kilka oczywistych znaków zapytania. Zakręt musi być wolny – idealnie nawrót, aby zmniejszyć ryzyko uderzenia w takiego delikwenta z impetem przez kogoś, komu właśnie puścił przód na hamowaniu i kto ślizga się w stronę pobocza.

W Katarze szósty zakręt wydaje się wręcz idealny, tym bardziej, że już jest tam asfaltowe pobocze. Na kilku innych torach takie miejsca trzeba będzie jednak przygotować od zera. Ja np. nie widzę za bardzo dobrego miejsca, aby zrobić to w Brnie.

Autodrom Brno z lotu ptaka.

Autodrom Brno z lotu ptaka.

Pozostaje też kwestia samego zjazdu/wyjazdu takiego zawodnika, podczas których może dochodzić do niebezpiecznych sytuacji. Na wyjeździe wiadomo; musisz puścić innych. Jednak na wjeździe w alejkę, jadąc z grupie może być różnie, bo w takie alejki będzie można jednak wjechać z opóźnionym hamowaniem. I tutaj można albo trafić w kogoś z przodu, albo wciągnąć kogoś za sobą za głęboko…

Co o tym myślicie? Więcej plusów czy minusów?