W padoku coraz głośniej mówi się o możliwych, potężnych roszadach w stawce MotoGP. Rossi i Lorenzo zakończą karierę? Marquez za się skusić Ducati i opuści Repsol Hondę? Tym, który może na tym wszystkim najwięcej zyskać, jest młody Francuz Fabio Quartararo, ale skąd w ogóle wziął się on w królewskiej klasie?

20-latek z Nicei trafił do mistrzostw świata zaledwie cztery lata temu jako świeżo upieczony mistrz świata Juniorów i kolejna wschodząca gwiazda spod ręki managera Marqueza, Emilio Alzamory. Dwa lata w najmniejszej kategorii Moto3 nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów.

Choć w swoim debiucie „El Diablo” dwukrotnie wywalczył pole position i stanął na drugim stopniu podium, to jednak sezon zakończył na dziesiątej pozycji w generalce. Ostatecznie rozstał się nie tylko z finansowanym przez Repsola programem kierowanym przez Alzamorę, ale także z Hondą, przesiadając się na KTM-a ekipy Leopard. To właśnie jej szef techniczny, Cristian Lundberg, przed laty odkrył talent Francuza, pomagając mu stawić pierwsze kroki w Hiszpanii.

Dołączenie do Leoparda okazało się jednak strzałem w stopę, bo swój drugi sezon w MŚ Francuz zakończył na trzynastej pozycji w tabeli, bez ani jednego finiszu na podium. Przełomem nie okazała się także przesiadka na Kalexa Moto2 świetnej ekipy Sito Ponsa, dlatego gdy rok temu Quartararo trafił na mało konkurencyjnego Speed Upa ekipy Luki Boscoscuro, wiele wskazywało na to, że to dla niego początek końca przygody ze ściganiem na najwyższym poziomie.

Tymczasem Francuz zaskoczył wszystkich, po starcie z pole position wygrywając w Barcelonie, a następnie finiszując na drugiej pozycji w Assen i zapewniając sobie tym sposobem angaż w nowej, prywatnej ekipie Yamahy finansowanej przez Petronasa. Wielu obawiało się, że Quartararo podzieli losy Jonasa Folgera i nie poradzi sobie z presją, ale on zaskoczył po raz kolejny.

Na półmetku sezonu Fabio ma na swoim koncie dwa podia i trzy starty z pole position, a kolejny szczęśliwy zbieg zdarzeń może sprawić, że zostanie zawodnikiem fabrycznym i to… już za rok!

Przed przerwą wakacyjną na kulisami aż huczało; podobno kontuzjowany w Assen Jorge Lorenzo może zakończyć karierę i to ze skutkiem natychmiatowym. Chemii brakuje także ostatnio w garażu Valentino Rossiego, który nie wygrał wyścigu od dwóch lat i zaczyna w Yamasze coraz mocniej odgrywać drugie skrzypce. Co prawda ma jeszcze kontrakt na sezon 2020, podobnie jak Lorenzo, ale o przyszłości obu głośno się plotkuje.

Jakby tego było mało, niektórzy są przekonani, że po upływie swojego obecnego kontraktu z Repsol Hondy do Ducati przejdzie Marc Marquez, co zmusiłoby HRC to jeszcze bardziej intensywnych poszukiwań nowej gwiazdy.

Czy Fabio Quartararo faktycznie jest największym talentem w MotoGP od czasu debiutu w królewskiej klasie Marqueza? Czy rzeczywiście wygryzie z fabrycznej posady Valentino Rossiego? A może ponownie idealnie wstrzeli się w moment i trafi do etat do Hondy lub Ducati? A może po zaledwie dziesięciu wyścigach jest za wcześnie aby pompować ten balonik?

Jedno jest pewne. MotoGP potrzebuje szybkiego i charyzmatycznego zawodnika, który będzie w stanie powalczyć z obrońcą tytułu. Tym bardziej, że w tym sezonie tacy pretendenci jak Rossi, Vinales czy Rins mocno zawodzą…