Andrea Dovizioso wygrał niedzielny wyścig MotoGP o Grand Prix Włoch, na torze Mugello pokonując lidera tabeli Mavericka Vinalesa i swojego rodaka, Danilo Petrucciego. Faworyt lokalnej publiczności, Valentino Rossi, mimo kontuzji finiszował na czwartym miejscu.

Start Rossiego przed własnymi kibicami jeszcze do czwartku stał pod znakiem zapytania. Poobijany i osłabiony z powodu wypadku na crossówce, „Doktor” dostał w czwartek zgodę na udział w Grand Prix od lekarza zawodów, ale jeszcze w piątek jazda sprawiała mu spore trudności. Dzień później dziewięciokrotny mistrz świata zaskoczył, w trzecim treningu wykręcając najlepszy czas weekendu, ale kilka godzin później zaliczył wywrotkę w czwartej sesji, a w kwalifikacji uległ zespołowemu koledze, Maverickowi Vinalesowi.

Co prawda niedzielny wyścig początkowo przebiegał pod dyktando Rossiego, który po starcie ostro walczył o prowadzenie z Jorge Lorenzo, ale po kilku kółkach obaj zaczęli grać drugie skrzypce. Podczas gdy Lorenzo spadł na ósme miejsce, Rossi robił co mógł, aby utrzymać się za prowadzącą trójką w składzie Vinales, Dovizioso i Petrucci, ale zwyczajnie spuchł.

W drugiej połowie wyścigu to właśnie Dovi przejął inicjatywę, wyprzedzając Vinalesa i odskakując, choć na starcie ustawił się mimo poważnego osłabienia zatruciem pokarmowym. Lider tabeli na finiszu nie miał szans, ale nie mógł też odpuszczać, bo na ogonie siedział mu startujący prywatnym Ducati Desmosedici GP17 Petrucci, który na podium bez skrępowania zalał się łzami.

Nieco anonimowy wyścig – z powodu złego doboru przedniej opony – przejechał Marc Marquez, który w trakcie weekendu kilka razy wyjeżdżał na pobocze testując limity przyczepności swojej Hondy. Obrońca tytułu nie tylko stracił kontakt z liderami, ale nawet przegrał walkę z Alvaro Bautistą, który na mocniejszym Ducati sprzątnął mu sprzed nosa piąte miejsce. W kolejnym duecie walczył Lorenzo, który jednak uległ imponującemu w tym roku w swoim debiucie Johannowi Zarco. Po wszystkim Hiszpan podkreślał, że wciąż traci na Ducati czas podczas hamowania i w środku zakrętu.

Dramaturgii na finiszu nie zabrakło w drugiej połowie stawki. Walczący o miejsce poza pierwszą dziesiątką Dani Pedrosa na ostatnim kółku zaatakował Cala Crutchlowa w zakręcie Scarperia na tyle optymistycznie, że zaliczył uślizg przodu i ściął prywatnego zawodnika Hondy na pobocze. Brytyjczyk w typowym dla siebie stylu nie miał skrupułów, najpierw nie przyjmując przeprosin na poboczu, a następnie komentując; „dobrze, że stracił drugie miejsce w tabeli”. Gdy ochłonął, zawodnik ekipy LCR Honda tłumaczył na Twitterze, że to normalne. „Miałem dać mu całusa?” – napisał.

Widowiskowe zwycięstwo w klasie Moto2 wywalczył w genialnym stylu na ostatnim kółku Mattia Pasini, który po raz ostatni triumfował w MŚ właśnie na Mugello, w 2009 roku pokonując w klasie 250 nieodżałowanego Marco Simoncelliego. W klasie Moto3 także triumfował Włoch. Andrea Migno po zaciętym foto-finiszu wpadł na metę o włos przed rywalami. Kolejna runda MotoGP już w najbliższy weekend w Barcelonie.