Motocykle Cala Crutchlowa i Marca Marqueza różnią się według Brytyjczyka tylko jedną, ale kluczową częścią, która pozwoliła Hiszpanowi utrzymać szybkie tempo aż do samej mety niedzielnego wyścigu o Grand Prix Czech w Brnie. Były mistrz świata Supersportów nie otrzyma jej jednak zbyt szybko, a wszystko przez… Stefana Bradla.

Chodzi o tylny wahacz wykonany z włókna węglowego, z którego obrońca tytułu korzysta w zależności od warunków panujących na torze już od początku roku. Co prawda według Marqueza nie robi on większej różnicy, ale zdaniem Crutchlowa jest zupełnie inaczej.

Zawodnik ekipy LCR Honda uważa, że to właśnie wahacz pozwolił reprezentantowi fabrycznego zespołu Repsol Honda na utrzymanie szybkiego tempa do samej mety GP Czech, podczas gdy on sam stracił je na finiszu z powodu zbyt mocnego zużycia tylnej opony.

Cal Crutchlow w akcji - zdjęcia Waldemar Walerczuk / Fotografia Walerczuk

Cal Crutchlow w akcji – zdjęcia Waldemar Walerczuk / Fotografia Walerczuk

W połowie wyścigu spodziewałem się, że powalczę o podium, bo traciłem tylko pół sekundy do lidera - powiedział nam 32-latek, który o 56 tysięcznych sekundy przegrał sprint i walkę z Valentino Rossim o czwarte miejsce, finiszując raptem 2,9 sekundy za zwycięzcą, Andreą Dovizioso oraz 2,5 sekundy za trzecim Marquezem. – Kiedy Lorenzo i Dovizioso zakładają twardy przód, to wiesz, że jesteś w dupie. Przez cały sezon narzekam jednak na przednią oponę, ale dzisiaj była fantastyczna, podczas gdy to tylna wyzionęła ducha. Marc był w stanie lepiej oszczędzić oponę lub jechać w inny sposób, podczas gdy ja mocno „pływałem” w środku zakrętu. Musiałem otwierać gaz na wyjściach z dużym opóźnieniem, bo walczyłem z uślizgiem tylnego koła. Mój motocykl od motocykla Marca różni się tylko jedną rzeczą, która zrobiła dziś różnicę. Miałem mniej przyczepności i bardziej zużyłem z tego powodu tylną oponę. Cieszmy mnie przynajmniej to, że znów zlaliśmy Daniego [Pedrosę], który był tutaj szybki w treningach oraz podczas niedawnych testów.”

Crutchlow miał otrzymać karbonowy wahacz na poniedziałkowe testy w Brnie, ale tak się nie stało, ponieważ nową część uszkodził kierowca testowy HRC, Niemiec Stefan Bradl, który wystartował w GP Czech z dziką kartą, doprowadzając do zbiorowej kraksy w trzecim zakręcie już na pierwszym okrążeniu.

SPO_3505

Bradl i karbonowy wahacz Hondy

Wszystko wydarzyło się tuż przede mną i musiałem z tego powodu zwolnić - powiedział MotoRmanii Australijczyk Jack Miller, który dojechał do mety na dwunastej pozycji. – Bradl chciał wyprzedzić nas wszystkich za jednym podejściem, zblokował przód i rozpoczął reakcję łańcuchową. Najpierw uderzył w Smitha, a później ich motocykle ścięły Mavericka. To był nieciekawy wypadek. Musiałem się prawie zatrzymać, aby pozwolić ich motocyklom ślizgnąć się na pobocze tuż przed moją przednią oponą. Pomyślałem sobie; znów to samo! Na szczęście tym razem nie ucierpiałem, ale gdyby nie to, że nadal miałem rękę na hamulcu, pewnie wpadłbym w nich.”

Na błędzie Bradla ucierpiał też Jack Miller

Po błędzie Bradla ucierpiał też Jack Miller

Gratulacje dla niego - odpowiedział poirytowany Crutchlow, który zapytał nas o to, kto doprowadził do wypadku. – Miałem przetestować nowy wahacz, ale jeden doleciał chyba właśnie do Austrii, więc wątpię…”

Problemy Hondy nie kończą się jednak na wahaczu: „Byłem zły, że nie walczyłem o wygraną do końca, ale na cztery kółka przed metą zaliczyłem w czwartym zakręcie potężny uślizg tylnego koła i straciłem tunel aerodynamiczny– wyjaśnia Cal. – Gdy tylko tak się dzieje w walce z Ducati, jesteś w tarapatach. Ducati było od nas wolniejsze w zakrętach, ale jego silnik jest tak mocny, że trudno w to uwierzyć. To po prostu rakieta. Zrobiliśmy w tym roku spore postępy jeśli chodzi o silnik i jesteśmy bardziej konkurencyjni, ale to nadal za mało.”

Ducati narzucało w Brnie tempo

Ducati narzucało w Brnie tempo

Już w najbliższy weekend kolejna runda MotoGP, Grand Prix Austrii. Czy tym razem Cal dostanie do swojej dyspozycji nowy wahacz? Nawet jeśli tak się stanie, może nie mieć to większego znaczenia. „W Austrii największym zmartwieniem jest przednia, a nie tylna opona. To pod tym względem najgorszy tor w kalendarzu, a my i tak mamy w tym roku z przodem sporo problemów” - mówi Brytyjczyk.

Obszerny wywiad z Calem Crutchlowem znajdziecie w kolejnym numerze MotoRmanii, który pojawi się w kioskach już we wrześniu. Ciekawostek z Brna na portalu nie zabraknie jednak w najbliższych dniach.