Hiszpan Aleix Espargaro na dwa kolejne lata pozostanie fabrycznym zawodnikiem włoskiej Aprilii. Kto będzie w przyszłym roku jego partnerem i jak będą wyglądały struktury zespołu?

Aprilia jest zdecydowanie najmniejszym fabrycznym graczem w MotoGP i jedynym producentem, który swój projekt wystawia przy wsparciu prywatnego zespołu; ekipy Fausto Gresiniego. Widać to niestety na każdym kroku.

W czasach podkategorii CRT Espargaro imponował na wystawianym przez ekipę Jorge Martineza Aspara motocyklu z drogowym silnikiem z modelu RSV4 i ramą zmodyfikowaną pod opony Bridgestone. Gdy jednak Aprilia połączyła siły z Gresinim i oficjalnie zadebiutowała w stawce, jej maszyna pozostawiała wiele do życzenia.

Nawet obecnie, gdy marka z Noale wystawia w pełni prototypową konstrukcję, jest ona daleka pod względem osiągów od maszyn z czołówki. Problemem wciąż pozostaje nadwaga, niska moc, dość duże spalanie oraz… awaryjność. Aleix nie ukończył w tym roku dwóch wyścigów.

Hiszpan był jednak dziesiąty w Austin i na każdym kroku imponuje tempem. Rok temu siedem razy finiszował w pierwszej dziesiątce i aż dwanaście razy awansował do drugiej części kwalifikacji. Gdyby nie aż osiem nieukończonych wyścigów (głównie z powodu awarii) byłby w tabeli znacznie wyżej niż na ostatecznym piętnastym miejscu. Aleix dobrze czuje się także w garażu, choć rok temu nie ukrywał swojej złości, gdy Aprilia postanowiła zerwać po jednym sezonie kontrakt z drugim zawodnikiem, Samem Lowesem.

Co prawda gdy rok temu przechodził do nowego zespołu z Suzuki, nie było to szczytem jego marzeń, ale ostatecznie świetnie odnalazł się we włoskim składzie. Korzystają z tego także inżynierowie, którzy dysponują bardzo dobrymi wskazówkami do rozwoju motocykla. Niestety, jest ich niewielu, więc i na efekty ich prac trzeba czekać wyjątkowo długo.

Po ostatniej awarii w Jerez Espargaro był wściekły i nie ukrywał swojej frustracji. Niestety na horyzoncie nie miał także zbyt wielu alternatyw, dlatego pozostanie w zespole Gresiniego wydaje się sensowym rozwiązaniem. Tym bardziej, że daje Hiszpanowi stabilność, na którą nigdy wcześniej nie mógł liczyć. Aprilia musi jednak znacznie poprawić swój pakiet. Oby tak się stało, bo imponujące przebłyski pokazują, że to połączenie może walczyć o niezłe wyniki.

Aleix i szef projektu Aprilii, Romano Albesiano

Aleix i szef projektu Aprilii, Romano Albesiano

Kto w przyszłym roku będzie drugim zawodnikiem włoskiego zespołu? W obliczu braku wyników ciężkie chmury zbierają się nad Brytyjczykiem Scottem Reddingiem. Rok temu jego angaż w miejsce rodaka Sama Lowesa spotkał się z dość chłodnym przyjęciem kibiców, a duże problemy z brakiem przyczepności tylnego koła sprawiają, że Scott jest wyraźnie wolniejszy niż Espargaro.

Co prawda w tabeli po czterech wyścigach dzieli ich tylko jedno oczko, ale tempo w treningach nie pozostawia złudzeń. Nie ma ich także sam Redding, ale kto będzie chciał wskoczyć na jego miejsce? Wydaje się ono idealne dla któregoś z włoskich zawodników. Petrucci? Iannone? A może ktoś zupełnie inny? Poczekamy, zobaczymy.

Póki co potwierdzona nie jest także dalsza współpraca ze strukturą Gresiniego, ale tutaj także brak alternatyw, więc Fausto może chyba spać spokojnie. Czy Aleix, mimo nowego kontraktu, również? Jak Waszym zdaniem poradzi sobie na Aprilii w najbliższych latach?