W niedzielę, podczas ostatnich wyścigów sezonu, na torze Vallelunga pod Rzymem rozstrzygną się losy tytułów w czterech z pięciu klas motocyklowych mistrzostw Włoch. Już w sobotę, mimo deszczu, było bardzo gorąco.

W królewskiej klasie Superbike przed weekendem szansę na tytuł miało trzech zawodników Ducati; obrońca tytułu Michele Pirro, Lorenzo Zanetti oraz lider tabeli Matteo Ferrari. Podczas gdy dwaj główni rywale wylądowali na deskach, Pirro już na drugim kółku pojechał aż o siedem sekund szybciej od kolejnego zawodnika, wypracowując sobie sporą przewagę i pewnie sięgając po siódme zwycięstwo w tym roku.

Dzięki niemu wrócił na czoło generalki, ale losy tytułu nie są jeszcze przesądzone. O ile rok temu Pirro był poza zasięgiem, wygrywając 11 z 12 wyścigów, o tyle w tym sezonie kierowca testowy projektu MotoGP Ducati popełnia sporo błędów. Nie pomogła mu także kontuzja barku podczas startu z dziką kartą w MotoGP na Mugello.

Przed ostatnim wyścigiem sytuacja Pirro jest co prawda dość komfortowa, bo jego przewaga nad jedynym już rywalem w walce o tytuł, Ferrarim, wynosi 12 punktów na 25 możliwych do zdobycia. 32-latek jest zdecydowanie najszybszy w stawce, ale nie może popełnić kolejnego błędu. O taki może być łatwo, bo jutro pod Rzymem znów może popadać.

Vallelunga w deszczu zebrała w sobotę prawdziwe żniwo. W klasie Supersport 600 przed sobotnim wyścigiem szansę na tytuł miało aż sześciu zawodników, ale trzech z nich wylądowało na deskach. Wśród nich lider tabeli, Marco Bussolotti, który tym sposobem przewagę dwóch oczek zamienił na stratę 21. Nowym liderem został zwycięzca wyścigu, pięciokrotny mistrz włoskich Supersportów, Massimo Roccoli, który ma teraz 17 punktów przewagi nad obrońcą tytułu, dosiadającym MV Agusty Davide Stripe.

Po zwycięstwo długo jechał Kevin Manfredi, ale wywrotka tuż przed metą oznaczała dla niego koniec szans na walkę o tytuł. „Latający dzik” z pewnością będzie jednak chciał zakończyć sezon na szczycie podium, dlatego może w niedzielę napsuć krwi zawodnikom walczącym o tytuł. Podobnie jest ze Stefano Valtulinim, który zdominował środkową część sezonu, ale po sobotniej wywrotce może już tylko walczyć o tytuł drugiego wicemistrza… właśnie z Manfredim.

W klasie Moto3 tytuł już podczas poprzedniej rundy na Mugello zgarnął Kevin Zannoni na motocyklu włoskiej marki TM, ale ustępujący mistrz, Nicholas Spinelli, nie poddaje się w walce o wicemistrzostwo. To właśnie on wygrał sobotni wyścig na Vallelundzie, dzięki czemu ma 17 oczek przewagi nad kolejnymi zawodnikami.

W Supersportach 300 po tytuł jechał w sobotę startujący z pole position Manuel Bastianelli, ale dał się ponieść emocjom i tuż po objęciu prowadzenia wylądował na deskach. Zdołał jednak wrócić do walki i dojechać do mety na szóstej pozycji, dwa miejsca za broniącym tytułu Lucą Bernardim. W tabeli ma więc nad nim nadal 21 oczek przewagi, ale w niedzielę nie może popełnić kolejnego błędu.

W zdominowanej przez 13 i 14-latków klasie PreMoto3 pewniakiem w walce po tytuł był Alessandro Morosi, nawet po tym, jak wywrócił się i odpadł z sobotniego wyścigu. Jego jedyny rywal w walce o tytuł, Matteo Boncinelli, długo jechał na czwartym miejscu i gdyby tak zakończył wyścig, oddałby tytuł Morosiemu. Na finiszu upadli jednak jadący przed nim Alberto Surra i Nicolas Marfurt, dzięki czemu i w PreMoto3 losy tytułu pozostają sprawą otwartą. Morosi ma 18 punktów przewagi nad Boncinellim, ale podobnie jak Pirro, Roccoli i Bastianelli, nie może w niedzielę popełnić błędu. Sobota pokazała, że na Vallelundzie wszystko może się jednak wydarzyć.

Relacja z ostatnich wyścigów mistrzostw Włoch w niedzielę o 20:30 na antenie nSport+.