Dwa lata temu Kenny miał wypadek, w którym niemalże stracił życie. Teraz wie, że dostał nową szansę. Jak wygląda jego zdrowie, codzienność i plany na przyszłość?

Kenny Noyes ma 38 lat. Urodził się w Barcelonie, ale jego rodzice są Amerykanami. W 2010 roku przeszedł do Moto2, wygrał wyścig w Jerez, a w LeMans zajął pole position. Następnie przeniósł się do Mistrzostw Hiszpanii, gdzie w 2014 zdobył tytuł Mistrza Superbike.

Kenny jest też zapalonym fanem flat tracku, ma swoją szkołę Noyes Camp. Gdy my w MotoRmanii w 2015 roku startowaliśmy z naszym Ranczem MotoRmanii, Kenny bronił tytułu Mistrza, a przy okazji pełnił funkcję instruktora kenny1na swoim ranczu. Odwiedziliśmy go aby pobrać nauki. Kenny obiecał, że po pierwsze obroni tytuł mistrza Superbike, a po drugie przyjedzie do Polski, aby gościnnie uczyć flat tracku na Ranczu MotoRmanii.

Niestety to się nie udało… W niedzielę 5. lipca 2015 roku, podczas porannej sesji rozgrzewkowej na torze Motorland Aragon zaliczył poważny wypadek, w którym uderzył go własny motocykl. Walczył o życie i tę walkę zwyciężył. Teraz walczy o powrót do zdrowia. To nie jest ani łatwe, ani tanie, dlatego na drugą rocznicę wypadku Kenny ruszył z kampanią crowdfundingową oraz opublikował wywiad prasowy. Sprawdźcie co u Kennego Noyesa!


kenny-aniversary

Wywiad z mistrzem 2014 FIM CEV Międzynarodowych Mistrzostw Hiszpanii Superbike,
na drugą rocznicę jego wypadku grożącego śmiercią.

Na ścianie swojego biura Kenny trzyma plakat swojego zespołu PL Racing. Otrzymał go po wypadku, jest podpisany przez wszystkich członków zespołu. Na plakacie są też zdania takie jak „To będzie wielki powrót” czy „dobrzy goście zawsze wygrywają”. To są bardziej przepowiednie niż krzepiące wiadomości, ponieważ zespół już rok wcześniej widział, jak Kenny startował daleko z tyłu, aby wygrać tytuł ostatniego dnia całego sezonu. Te przepowiednie powoli się spełniają. Teraz, na dwa lata po wypadku, którego skutkiem były walka o życie w krytycznych 72 godzinach oraz uraz mózgu, Kenny powoli dokonuje powrotu, który przewidział jego zespół. Znowu jest swoim starym sobą, jak to miał w zwyczaju narzeka gdy temperatura spada poniżej 26 stopni, opowiada historie oraz ciężko pracuje, aby móc wrócić do pracy.

Pytanie: Minęły już dwa lata, od kiedy wyjechałeś na poranną sesję Warm Up na swoim Kawasaki na torze Motorland Aragon. Co pamiętasz z tego dnia?

Kenny: Nic. Trzy tygodnie później obudziłem się na OIOMie w Instytucie Guttmana w Barcelonie. Nie wiedziałem kim jestem, gdzie jestem i dlaczego. Wiedziałem, że byłem zawodnikiem motocyklowym, ale nie wiedziałem kim jestem! Rozpoznałem swoją żonę, a później brata i rodziców, ale to wszystko. Nie mogłem mówić, chodzić, czy nawet usiąść, a karmiony byłem przez rurki. Powoli zacząłem przypominać sobie rzeczy, ale nic z wypadku. Pamiętam, że z żoną jechaliśmy tego poranka samochodem na tor. Powiedzieli mi, że zaraz po wypadku zostałem ustabilizowany w klinice na torze, a później ewakuowano mnie śmigłowcem medycznym do University Hospital Clinic w Saragossie, ale ja nic z tego nie pamiętam.

Kilka miesięcy temu czytałem raport medyczny, a zaledwie tydzień temu widziałem film z wypadku. To był zwykły wypadek, ale pech sprawił, że motocykl odbił się od amortyzującej ściany, wrócił i uderzył mnie w głowę. Po połączeniu oszacowanych prędkości, prędkość bezpośredniego uderzenia motocykla w kask wynosiła 120 kilometrów na godzinę.

Kenny Noyes druga rocznica

P: Jak czujesz się teraz?

K: Lepiej. Poprawiam się w każdym kierunku, krok po kroku. Poprawianie swojego stanu, nawet jeżeli powoli, jest dobre. Problem pojawia się, gdy rekonwalescencja ustaje, ale to mnie nie dotyczy.

P: Rok temu o tej porze mówiłeś nam, jak trudny był ten pierwszy rok rehabilitacji. Jak oceniłbyś ten drugi rok?

K: Było jeszcze trudniej, ponieważ jestem zdecydowanie bardziej świadomy wszystkiego. Dla mnie te dwa lata to był koniec jednego życia, a początek drugiego… To jest moja druga szansa.

P: Jak wyglądają Twoje dni?

K: Całkiem rutynowo (śmiech). Każdego dnia pracuje nad inną formą rekonwalescencji. Pracuję nad balansem, siłą, chodzę na terapię mowy, czasem pływam. Teraz używam balkonika do chodzenia, co bardzo mi pomogło – bardziej, niż myślałem. Mogę samodzielnie wyjść, pójść po kawę na przykład.

P: Chodzisz też bez żadnego podparcia. Jakie to uczucie móc znowu chodzić?

K: Powiem Wam, gdy będę mógł biegać (śmiech).

P: Rok temu powiedziałeś, że najbardziej frustrujący jest brak możliwości mówienia, gdy ciężko cię zrozumieć oraz brak wystarczającego balansu aby chodzić. Ale teraz poczyniłeś duże postępy. Czy te obszary są wciąż najtrudniejsze?

K: Teraz już mówienie nie sprawia mi trudności. Dużo łatwiej mnie zrozumieć dzięki pracy mojej terapeutki od mowy – Ana Belmonte. Mój balans poprawia się, co byłoby niemożliwe bez pomocy ludzi z Step By Step oraz mojego fizjoterapeuty – Luis Lomba. Miałem szczęście zarówno w Saragossie i Barcelonie, gdzie byłem w rękach lekarzy z dużym doświadczeniem w leczeniu urazów takich jak mój.

Poza terapią mowy czy fizjoterapią, trzeba też pracować z neuropsychologami, psychiatrami, wyspecjalizowanymi terapeutami snu, okulistami… Trudną częścią jest zrealizowanie sobie, jak drogi jest cały ten proces oraz że nie mogę pracować aby zapłacić za to osobiście. Z tego powodu założyłem konto na GoFundMe.

P: Oscar Ibáñez, jeden z instruktorów w szkole Noyes Camp, miał wypadek zakończony śpiączką na kilka tygodni. Potrzebował czterech lat aby uznać, że wrócił do pełni zdrowia. Czy uważasz, że potrzebujesz jeszcze dużo czasu, aby samemu to uznać?

K: To bardzo krzepiące znać ludzi, którzy powrócili po poważnych wypadkach, a rehabilitacja Oscara jest niesamowita. Dla mnie minione lata wydają się bardzo długie, jednak gdy patrzę wstecz na raporty medyczne, filmy i zdjęcia, widzę jak daleko zaszedłem i jak daleko jeszcze muszę iść.

P: Nad jakimi projektami teraz pracujesz?

K: Jestem wciąż mocno zaangażowany w Noyes Camp, naszą szkołę jazdy. Cieszę się kontaktem z setkami fanów wyścigów każdego roku. Oni przynoszą niesamowicie pozytywną energię. Przy okazji drugiej rocznicy wypadku ruszam także z moim profilem na GoFundMe. Towarzystwo ubezpieczeniowe pokrywało koszty leczenia przez pierwsze 18 miesięcy, a teraz koszty spadły na moją rodzinę. Naszym celem jest najpierw kontynuować i doprowadzić moją rekonwalescencję do końca, a następnie utworzyć The Noyes Foundation – fundację, która będzie pomagała ludziom, którzy niestety muszą przechodzić przez to, co ja.

P: Czy poza dotacjami jest jakiś inny sposób, aby pomóc w twojej rehabilitacji?

K: Tak. Planujemy serię gadżetów, honorowe sesje na Noyes Camp, wyścigi, aukcje. Chcę, aby osoby współpracujące ze mną i z moimi projektami miały różne i łatwe sposoby do włączenia się. Najlepszą drogą, aby dowiedzieć się o wszystkim, jest śledzenie Noyes Camp oraz profilu mojego ojca, Dennis Noyes w mediach społecznościowych, ponieważ to właśnie tam będziemy ogłaszali wszelkie aktywności.

P: Pozostając w temacie, jak tam Noyes Camp?

K: Wszystko w porządku, ale dla mnie byłoby zdecydowanie lepiej, gdybym to ja jeździł (śmiech). Instruktorzy, Alejandro Ros, Oscar Ibáñez oraz Ferran Sastre robią wspaniałą robotę, ale ja mimo wszystko chciałbym wsiąść na motocykl w każdej sesji.

P: Widząc tę lepszą stronę wyścigów, jaką wiadomość chciałbyś przesłać fanom naszego sportu?

K: Wypadki są częścią wyścigów motocyklowych, ale nie zamieniłbym motocykli na cokolwiek innego. Nie można zaprzeczyć, że są negatywne strony, ale zawsze powtarzam, że Shoya Tomizawa, Marco Simoncelli, Luis Salom, Dani Rivas, Bernat Martinez oraz inni którzy nas opuścili (wspominam o najświeższych zawodnikach, których znam), chcieliby, abyśmy cieszyli się motocyklami tak jak oni się cieszyli.

Dni po wypadku Nickiego Haydena były dla mnie szczególnie trudne, ponieważ jego kontuzje były podobne do moich, mimo że on akurat nie jechał motocyklem. Miałem dobry kontakt z Nickim. Nawet ścigaliśmy się razem jako amatorzy dirt tracka kiedyś w Stanach, więc wiem, że najlepszym sposobem na zapamiętanie Nickiego jest odkręcenie manetki.

Kenny Noyes i Nicky Hayden

Kenny Noyes i Nicky Hayden

P: Rodzina to podstawa wsparcia w długotrwałej rehabilitacji. Jaka jest rola Twojej rodziny w aktualnym stadium twojego powrotu do zdrowia?

K: Teraz są jeszcze ważniejsi niż kiedykolwiek, ponieważ wróciła mi świadomość wszystkiego dookoła, aspekt psychologiczny stał się kluczowym elementem rehabilitacji. Przyjaciele również są absolutnie niezbędni. Przywrócenie siły po takim wypadku jak mój, jest niezwykle trudne, jednak pozostawanie zmotywowanym dzień po dniu jest jeszcze trudniejsze.

P: Czy zmienił się twój sposób postrzegania rodziny?

K: Tak. Przed wypadkiem wszystko kręciło się dookoła moich wyścigów oraz byłem bardziej samolubny przed moją rodziną, żoną i przyjaciółmi. Teraz, mając drugą szansę, mam nadzieję, że już tak nie będzie.

P: Czy wciąż myślisz o sobie jako zawodniku? Czy w przyszłości chcesz pozostać zaangażowanym w wyścigi?

K: Nie chcę się już ścigać, ale chcę wciąż być zaangażowany w świecie wyścigowym. Chcę utrzymać kontakt, ale w innej formie. Z zespołem, z Noyes Camp, nawet z mistrzostwami jako konsultant w sprawach bezpieczeństwa. Chciałbym robić coś dla powszechnego dobra wyścigowej rodziny.

Jeżeli chcielibyście asystować w rehabilitacji Kennego oraz w jego projektach, możecie szukać informacji na jego stronie oraz na jego profilu GoFundMe.

gofundme