Tomek jest całkiem obyty w sprawach warsztatowych, dlatego względnie niskim kosztem i przede wszystkim własnymi siłami postanowił stworzyć motocykl do Gymkhany według własnego projektu. Sprzęt jest „trochę” szalony, ale daje radę!

Kiedy patrzymy na Marka Marqueza, jak upaprany szampanem, promiennie uśmiechnięty triumfuje na podium, wiemy że za jego sukcesem stoi nie tylko jego osobisty wysiłek, włożony w treningi i szlifowanie techniki jazdy, ale i praca sztabu ludzi, którzy 01-Smelka-i-Honda-Francaudoskonalają i przygotowują jego motocykl, organizują podróże, relacje ze sponsorami i mediami. Rówieśnik lidera tabeli MotoGP, Smelka czyli Tomek Smela, dwudziestolatek ze Szczecina, lider tabeli nieoficjalnych mistrzostw Polski w jeździe sprawnościowej Gymkhana GP, na swój sukces w tej dyscyplinie pracował również nie tylko na treningach, ale i na warsztacie przez całą zimę, przygotowując prototypowy motocykl przeznaczony do gymkhany. Wspierał go w tym wysiłku kolega z pracy, Bodek Ostrowski. Smelka i Bodek są zawodowo mechanikami i stanowią załogę warsztatu motocyklowego MotoCombo, na którym nocami i w weekendy powstawała niepowtarzalna Honda Franca. Nazwa wzięła się stąd, że jak Frankenstein została zszyta z części od różnych koni…

Pacyfka: Na czym wcześniej jeździłeś w Gymkhanie?

Smelka: Na Gienku. Suzuki GN250.

To chyba twój rówieśnik – 93 rok? Ile miał przebiegu jak go kupiłeś, co w nim zmodyfikowałeś?

Miał nakręcone 45 tysiące. Przerobiłem tylny hamulec na większy – seryjnie był tam bęben, ale jak pojechałem nim kilka razy na 03-Smelka-i-Bodek-przerabiaja-rametrening, to okazało się że nie daje rady, bo po pięciu minutach jazdy nie miałem tylnego hebla. Zamontowałem tarczę od motocykla Honda VTX1800, który seryjnie ma jedną tarczę z przodu, więc jest naprawdę duża. Została założona na tył, zatem większość aktualnych sportów ma mniejszą tarczę z przodu niż ja miałem z tyłu, i wtedy hebel był już fajny. Wszyscy doświadczali problemu z grzaniem się hamulca, a w Gienku nigdy go nie było.

Ale jednak chciałeś go zmienić przed tym sezonem.

Okazało się, że 17 koni to jest trochę za mało, skoro niektórzy mają po 100, 120 albo więcej jeszcze. Przyspieszenie było już zbyt słabe, trzeba było zwiększyć pojemność. Początkowo był plan, żeby wstawić do Gienka silnik od crossa 650tki albo jakiegoś enduro, ale pewnie by tego nie wytrzymała rama, zrobiona z jednej cienkiej rurki, mogłaby tych drgań i tego przyspieszenia nie znieść. Więc zbudowaliśmy Francę. Najpierw dostałem silnik od Pacyfki, a ona dostała go od Locka [mój kumpel startujący również w Gymkhanie – przyp. Pac], z resztek jego powypadkowej Hondy. Ten silnik próbowaliśmy wcisnąć do ramy Gienka. Nawet się udało chyba, ale silnik był 2x cięższy od ramy. Więc zaadoptowaliśmy ramę od motocykla Honda CB450S z 1986 08-Amorekroku, która od dłuższego czasu była niesprawna i właściciel dał się przekonać, że chce by trafiła do mnie. Miała uszkodzony silnik i koszt naprawy przekraczałby wartość całego motocykla. [Dzięki tej ramie i papierom do niej, Franca formalnie jest motocyklem 28-letnim i może startować w zawodach oldtimerów – przyp. Pac.]

Przednie zawieszenie pochodzi z CBRki 600 F4i. Dostałem je od Adaśka, leżało u niego w garażu. A on stwierdził, że chce mnie wesprzeć i mi je oddał po prostu. Tylny wahacz i koło jest od CBF500. Pompa hamulcowa od GiXXa 750tki, podarował mi ją Mariusz wraz z przewodami w stalowym oplocie. Mam normalną tarczę hamulcową, bo okazało się, że ta seryjna oryginalna tarcza z CBF500 wcale nie jest taka słaba. Postanowiłem zaryzykować i na początku potrenować trochę na niej i jakby się grzała to założyć większą, ale się okazało że da się na niej całkiem nieźle jeździć.

Trzeba było coś robić na zamówienie albo mocno rzeźbić?

Rama została bardzo mocno przerobiona. Była za wąska w miejscu mocowania wahacza, więc trzeba było ją na dole rozszerzyć, do tego zrobić mocowanie amortyzatora centralnego, bo oryginalnie były dwa po bokach. Zębatka została zrobiona na zamówienie w Dixerparts.com. Układ chłodzenia jest ciekawy – jako chłodnice służą nagrzewnice od Opla Astry 1.6 – w Astrze grzały, u mnie 21-Uklad-chlodzenia-rurki-miedzianechłodzą. Kupiłem zamienniki, nówki sztuki, okazało się, że długo nie wytrzymały, bo przy pierwszym dachowaniu jedna chłodnica puściła, potem musiałem ją kleić, potem znowu puściła, potem druga chłodnica puściła, potem znowu ta pierwsza i jeszcze dwa razy. Po ósmym razie stwierdziłem, że kupię drugą, znaczy się trzecią, oryginalną, fabryczną od Opla z Allegro za 15 złotych, używkę. Na razie jeden trening wytrzymała i sprawdza się wyśmienicie.

Rurki spawane były przez hydraulika?

Tak, celowo wybrałem taką chłodnicę, zależało mi na tym żeby była miedziana, bo taka daje możliwość żeby podlutować i powyginać w każdą stronę. Wydech na pewno jest ciekawy – oryginalny afrykański, czyli wzięty z Bodka Afryki Twin. Przecięty na pół i otwarty z dwóch stron, a dolot jest wykonany od boku, czyli od tyłu, bo zamontowany jest nietypowo, w poprzek motocykla. Na zdjęciach to widać. :-) Wyloty były z obu końców czyli w boki, ale okazało się, że jest tak głośny, że nie dało się słowa zamienić stojąc obok. Trzeba było z jednej strony zaślepić, więc wylot jest tylko z jednej strony.

A jakie szczególne rozwiązania zostały zastosowane z myślą o Gymkhanie? Oprócz tego że zębatka ma 51 zębów.

23-Zebatka-51-od-Dixerparts-w-podziekowaniu-dla-warsztatu-MotocomboPrzede wszystkim jest zwiększony skręt kierownicy. Podczas jazdy w Gymkhanie jest ważne to żeby w pewnych figurach dokręcać kierę do ogranicznika i trzymając ją na ograniczniku kontrolować sobie prędkość hamulcem. Więc ważne było, by móc sobie ten skręt skonfigurować. Rama jest w tym miejscu przerzeźbiona, żeby skręt był większy, ale jest możliwość ograniczenia go i regulowania przez wkręcanie śruby. Taki patent, podpatrzony co prawda u KTMa i Ducati, ale działa.

Napotkaliście jakieś szczególne trudności tworząc ten motocykl?

Najgorzej było chyba z zamocowaniem wahacza, tak żeby był prostopadle do główki ramy. Dodatkowo średnica ośki wahacza nie pasowała do średnicy ośki wahacza oryginalnego, mocowania w ramie były mniejsze, więc trzeba było wspawać tam nowe tuleje mocujące wahacz z ramą. Ważne było, żeby je wspawać w odpowiednim miejscu,  tak by geometria została zachowana. Ale się udało. Wahacz jest prostopadle, motocykl robi jeden ślad i jedzie na wprost jak się puści kierę. Na laserze nie byłem, ale nie potrzebuję. Jak jest krzywo to jest krzywo, grunt że jeździ się zajebiście.

Dużo było poprawek po jej złożeniu i pierwszym oblataniu?

32-Pierwsze-oblatywanie-Francy-w-warunkach-bojowych-fot-PacyfkaPrzede wszystkim trzeba było przerobić wydech, bo był za szeroki, i jak miałem miękko zestrojony amorek tylny, to praktycznie w każdym zakręcie przycierałem, a jak trochę napiąłem wstępnie sprężynę, to w co czwartym zakręcie. No i trzeba było to poprawić, bo takie przytarcie wydechem wiąże się z podniesieniem tylnego koła w zakręcie, a to jest niezbyt przyjemne, gdyż wtedy się ląduje na glebie. Po dwukrotnym zmniejszeniu wydechu w tym miejscu, teraz przytarcie nim jest wyzwaniem.

Dużo razy leżałeś na niej? Albo pod nią? Jak to zniosła?

Ciężko policzyć te gleby. Na treningu musi być co najmniej 5 gleb, a że trenuję dwa razy w tygodniu, no to na razie będzie koło stu gleb i ta liczba ciągle rośnie. Do momentu publikacji tej rozmowy może być sto dwadzieścia. :-) Ale na razie dzielnie to znosi, na razie tylko chłodnice padały, ale teraz po zmianie zobaczymy.

Dzięki Francy też zrozumiałem, jak to jest rywalizować nie tylko w Gymkhanie, ale też na torze. bo to jest zupełnie inna jazda, jak się ma kontakt z drugim zawodnikiem w czasie wyścigu. To jest fajniejsze. Ale na tor ona się nie nadaje, bo jest za słaba. Ma za mało 48-Odpowietrzanie-ukladu-chlodzeniakoni, nieodpowiednie przełożenie, źle się zachowuje na wejściu w szybkich zakrętach, powyżej 120 km/h. Motocykle sportowe są do tego stworzone, ktoś policzył te kąty, zawieszenia i tak dalej, więc są w takich warunkach stabilniejsze. Franca jest motocyklem do Gymkhany, w tym się sprawuje rewelacyjnie i do tego jej będę używał.

Co sprawia, że Franca jest najlepszym motocyklem do Gymkhany?

Ma najlepszy skręt, silnik ma fajną charakterystykę, aczkolwiek fajnie by było gdyby miał trochę dłuższe biegi, ale nie da się mieć wszystkiego. Ponadto ciągnie od samego dołu, bo jest dwucylindrowy. Czterocylindrowce mają to do siebie, że muszą się wkręcić na odpowiednie obroty, około 7 tysięcy i wtedy mają taki zastrzyk mocy. Tutaj zaś moc jest dostępna od samego dołu, a to pomaga na wyjściach z zakrętów. Franca jest lekka, lżejsza np. od Cebeerki Efczwórki, a to jest maszyna bardzo popularna wśród motocykli do Gymkhany. Waży jakieś 160 kilo. Udało się to osiągnąć np. przez obcięcie zadupka. Nie ma miejsca dla pasażera, co oszczędziło dobrych kilka kilogramów. Niestety nie było możliwości stworzenia magnezowej ramy :-), ale i tak jest w miarę lekka.

Ma fajne chłodzenie, nie grzeje się jak seryjne motocykle, bo te chłodnice są bardziej wydajne. Są już takie momenty, że chciałbym 56-Smelka-dachowanie-na-Francy-fot-Pacyfkapojechać szybciej, ale się nie da, bo ma tylko 58 koni. Dla porównania w KTM Duke 390 dużo szybciej zabrakłoby mi mocy. On ma 43 konie teoretycznie, ale trzeba go bardzo, bardzo wysoko kręcić, a do tego pełna moc jest dostępna tylko przez chwilę. Jest fajny, bo lekki i zwrotny, ale na pewno też dużo delikatniejszy. Gdyby zamontować na nim klatkę, to po pięciu solidnych glebach mogłaby się nawet zgiąć rama, bo gmole byłyby bardziej wytrzymałe od jego cienkich rurek.

Franca… Jest taka jak chciałem. Jak chcieliśmy z Bodkiem.

Dla mnie jest najlepsza dlatego, że nie ma takiej drugiej.

Co fajnego udało ci się osiągnąć na tym motocyklu.

Na razie jeszcze nic. We wrześniu zobaczymy.

To „nic”, jak to określił ten skromny chłopak, to zwycięstwo w debiucie w klasie zawodowej na pierwszej majowej rundzie Gymkhana GP. Na ubiegłorocznym finale Gymkhany, jeszcze na Gienku, Smelka zdobył 1 miejsce w kategorii amatorów (robiąc zarazem piąty czas zawodów) i awansował do kategorii pro. W swoich pierwszych zawodach w tej klasie objechał wszystkich doświadczonych i stanął na szczycie pudła z sumą czasów poniżej 2 minut i zapasem 6,2 sek. do rywala na drugim miejscu. Do 69-Ale-na-tor-sie-nie-nadaje-fot-Pacyfkatego zdobył drugie miejsce w konkursie GP8, a w rozgrywce pucharowej zwyciężył remisując w finale ze swym kolegą Dzikim. Czyli podia w każdej możliwej konkurencji, o czym zresztą pisaliśmy. Wrzesień – to termin finału Gymkhana GP. Najpóźniej wtedy dowiemy się, kto zostanie Mistrzem Polski 2014…

Ponadto jeszcze w kwietniu Smelka pobił rekord Polski w Giętarze (konkurencja analogiczna do GP8 – znormalizowana figura złożona z dwóch ósemek i startmety) – do tej pory wynosił on 13,4 sek, teraz jest to 9,7 sek. A pierwszy raz będąc na torze, co prawda tylko na Kisielinie, zdobył 2 miejsce w wyścigu kończącym pierwszą edycję Rywalizacja i Bezpieczeństwo 2014. O tym też możecie poczytać.

Przedostatnia konkluzja przypomniała mi rozmowę Małego Księcia i Lisa o Róży.

- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.
– Jest jedyna na świecie. Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ… jest moją różą.