Dziki ustanowił nowy rekord Polski GP8, wygrał rundę i został Wicemistrzem, a Mistrz Polski, Smelka pojedzie na Mistrzostwa Europy z MotoRmanią!

Sobota, 20.09. Nic nie ma takiego uroku jak wstająca mgła nad szczecińskim kartingiem, gdy niedospani działacze i wolontariusze motoFUNdacji z kawą w jednej ręce i pękiem trytek w drugiej wieszają jeszcze dowiezione na ostatnią chwilę bannery, a przybyli ze wszystkich zakątków Polski i krajów ościennych gymkhanerzy ściągają14-Ania-i-trasa-fot-Pacyfka konie z busów i przyczep…

Tym razem było ich sześćdziesięciu kilku, jak zawsze silne reprezentacje Szczecina, Wrocławia i Warszawy, zawodnicy z Krakowa, Łodzi, Lublina, Darek z Gorzowa który nie opuszcza żadnych zawodów, Berlin i silna, sześcioosobowa drużyna z Czech – zawodnicy sklasyfikowani na 2, 3, 4, 6 i 7 miejscu tabeli zamkniętego już sezonu MotoSlalomu. Największe emocje budziło oczywiście Starcie Tytanów czyli współzawodnictwo pomiędzy Wielką Czwórką: Smelką, Dzikim, Gruszką i Beniaminem. Smelka Tomek Smela ze Szczecina – debiutant tegoroczny klasy PRO z kompletem zwycięstw i już zaklepanym tytułem Mistrza Polski 2014. Dziki Krzysiek Dzikowski również ze Szczecina – w tym sezonie zawsze trzeci, Gruszka Grześ Uliński z Warszawy – wicemistrz 2013 oraz Beniamin Mucha z Wrocławia Mistrz Polski 2013.

O dzieleniu włosa na czworo

Dzień jak zwykle zaczął się od konkursu GP, czyli pięć razy dwunastometrowa ósemka na czas. Ustanowiony w 2011 roku przez Oscara Kubickiego rekord Polski 29,0 sek został wyrównany przez Rufiego w maju 2013. Dziki i Smelka głodni byli tego rekordu bardziej niż żołnierz U.S. Army wracający do młodej żony po rocznej służbie w Afagnistanie. Co ciekawe, ów przejazd Rufiego w minionym sezonie był to jedyny przypadek w 2013, by ktoś zszedł poniżej psychologicznej granicy trzydziestu sekund. Granica ta natomiast była regularnie pokonywana w bieżącym sezonie przez Smelkę, Dzikiego i Gruszkę, którzy zbliżali się do rekordu, ale, jak mawia pewna przełożona żeńskiego klasztoru, „zawsze kuria coś” – w 08-Dziki-rekord-GP8-fot-PacyfkaSzczecinie w maju deszcz, we Wrocławiu krzywy asfalt, w Warszawie kostka brukowa…. Na treningu tydzień przed zawodami oba młode wilki ze Szczecina osiągnęły niesamowite czasy (pomiar stoperem laserowym) – Smelka 27,33, Dziki 27,43. Wynik Smelki to wg dostępnych danych najlepszy czas GP8 zrobiony kiedykolwiek w Europie – rekord Czech to 29,8, Wielkiej Brytanii 29,67. Na zawodach jednak zawsze jest trudniej. Smelka pojechał z czasem 29,09, ale ku zaskoczeniu wszystkich włącznie z sobą samym, o jedną setną sekundy szybszy był Tabor 69! Jednakowoż Dziki pojechał jeszcze o 0,10 sek. szybciej i oficjalnie, czyli na zawodach, złamał oficjalny rekord Polski o dwie setne sekundy, wykręcając 28,98. Swoją drogą jest to niesamowite, że jeszcze parę miesięcy temu zawodnicy różnili się czasami o 0,2 sek, a teraz o miejscach decydują różnice o rząd wielkości mniejsze…

Bitwa pięciu armii na pustkowiu Smauga

Rywalizacja wśród amatorów była chyba ostrzejsza niż kiedykolwiek. Wśród 46 startujących jedna trzecia miała czasy pojedynczego przejazdu w zakresie minuta – minuta pięć. Pierwszym, który zszedł poniżej minuty, był szczecinianin Dragon Krzysiek Lewandowski (Yamaha YZF 1000R), odreagowujący frustrację czwartego miejsca z Warszawy. Przepięknie poradziła sobie też Maiya Staniszewska z Wrocławia (Suzuki GSXR 600 K1), która w tym sezonie, swoim debiutanckim, trzykrotnie już stawała na szczycie pudła pań. Z rundy na 16-Miondir-fot-Pacyfkarundę Maiya radzi sobie coraz lepiej, mimo iż czterokrotnie zmieniała już motocykl z powodu prześladujących ją awarii – raz była 11-ta, raz siódma, raz piąta. Tym razem walczyła o podium z warszawiakiem KYO Piotr Kołodziejski (Honda Hornet), który również robi progress – w Łodzi był 13-ty, a w Warszawie siódmy i to mimo pomyłki trasy. Na koniec pierwszej kolejki ruszyli Czesi i pojechali po bandzie. Mara (7. w tabeli czeskiej) i Krupič (6.) weszli do pierwszej dychy, a Mišak Michal Kindl, dosiadający Kawasaki ER6n, czwarty w Czechach (nie ma tam podziału na kategorię amatorską i zawodową) – wykręcił czas o pół sekundy lepszy od Dragona (59:27). W drugiej kolejce Dragon poprawił jeszcze swój wynik (59:09), ale Mišak również podkręcił tempo i pojechał o sekundę szybciej, wygrywając w kategorii amatorów (suma czasów 1:57,39, Dragon 1:58,68). Zdeterminowana Maiya w drugim przejeździe również zeszła z czasem poniżej minuty (prócz niej wśród amatorów dokonali tego tylko Dragon i Mišak) ale trzasnęła jeden pachołek i nie zdołała nadrobić straty do Kyo, który pozostał trzeci, w dwóch czystych przejazdach robiąc sumę 2:00,51. Maiya zatem była czwarta (2:02,81 – trzynasty czas zawodów) co było najlepszym rezultatem osiągniętym przez kobietę w tym sezonie. Piąte miejsce w amatorach, po dwóch bezbłędnych przejazdach zajął Sicin Mateusz Siciński startujący na niemodyfikowanej Hondzie CBF250 . Szesnastolatek z Krakowa na tej szybkiej i sprzyjającej większym i silniejszym motocyklom trasie zrobił 23-Zachar-fot-Pacyfka22-konną maszyną czas 2:03,54, dający mu też punkt do generalki – niezłe osiągnięcie, zwłaszcza że w ogóle jeździ on na motocyklu od zaledwie czterech miesięcy. Wąski (Szczecin) i Kij’ek (Warszawa), którzy stali już na podium amatorów, tym razem byli na szóstym i siódmym miejscu.

Kobiety w pozycji horyzontalnej

Mayia została zatem Kicią, czyli najszybszą motocyklistką, przed Anią Skorupińską (33. miejsce w amatorach) i Tuśką Martą Maczan (34. miejsce), która walczyła o miejsce w pierwszej dziesiątce amatorów (w Łodzi była 9), ale w drugim przejeździe walnęła glebę. Gleb nie było zbyt wiele w ten piękny dzień, ale stały się kobiecą domeną – położyła się połowa zawodniczek: na asfalt poleciała też Totka, i – dwukrotnie – Amalka z Czech, startująca na 35-letniej Jawie 250/354, co było tym bardziej dramatyczne, że Amalka jest w 5. miesiącu ciąży. Pozbierała się jednakowoż szybciutko wraz ze swoim ażurowym dwusuwem i dokończyła przejazd zajmując 6. miejsce wśród kobiet. Amalka mimo swego podwójnego stanu startowała przez cały sezon w Motoslalomie i była tam 13. w tabeli.

32-Amalka-fot-PacyfkaWyróżnienie za największą determinację sportową i wierność koleżeńską otrzymać powinien Osa Damian Rosa, który po pierwszym przejeździe konkursowym, dzięki lekkiej modyfikacji kolejności listy startowej, zdążył pojechać do Gryfina, odprowadzić kumpla na ostatnią drogę (ślub), wziąć udział w asyście i paradzie motocyklowej, wrócić do Szczecina, pojechać drugi przejazd i jeszcze zająć 22. miejsce.

Dziki, szybki i wściekły

Przejazd zawodowców miał rozstrzygnąć, kto zostanie wicemistrzem i drugim wicemistrzem Polski. Tytuł mistrzowski zapewnił sobie Smelka już trzy tygodnie wcześniej na rundzie w Warszawie, zwyciężając po raz czwarty z rzędu. O tytuł wicemistrza powalczyć mieli Dziki i Gruszka, przy czym układ punktów w tabeli był taki, że aby zostać wicemistrzem, Dziki musiałby nie tylko stanąć na podium, ale i mieć miejsce co najmniej o dwa oczka wyżej niż Grześ. Co się jeszcze w tym sezonie nie zdarzyło. Dziki był zawsze trzeci, zaś Grześ dwa razy drugi i raz czwarty. Młody szczecinianin jest piekielnie szybki, ale mało dokładny: albo strzela gleby, albo trzaska pachołki. Z Czterech Tytanów to właśnie on pojechał jako pierwszy, wykręcając na swej Cebrze F4i kozacki czas 53,30. Smelka dosiadając słynnej, własnoręcznie zrobionej Francy miał wynik 54,10. Grześ Uliński, brutalnie traktujący swoją Baby Blade CBR400 dojechał na metę z rezultatem 55,95. Z kolei Beniamin (Honda CBR600RR) zrobił czas 54,36 – 43-Misak-fot-Pacyfkadokładnie tyle samo, co startujący na Kawasaki ER6n Miondir, Jiři Schovanec, Mistrz Czech 2013 i vicemistrz 2014, który w finale Motoslalomu stracił obronę tytułu o 0,1 sekundy. Jeżdżący na Hornecie nauczyciel i rywal Miondira, Maty Landa, Mistrz Czech 2012, vicemistrz 2013 i drugi vicemistrz 2014, był za Gruszką – 57,45.

Po drugiej kolejce Maty trzasnął jeden pachołek i przez to wyprzedził go Snajper – nowicjusz klasy PRO, który dostał się do klasy po zwycięstwie w amatorach w 3. rundzie w Łodzi i coraz lepiej sobie w niej radzi na swej Hondzie CB 600F. Gruszka i Miondir pojechali drugi przejazd niemal identycznymi czasami jak w pierwszym. Beniamin jadąc tym swoim niepowtarzalnym stylem (sam pionowy, kiera w jego długich rękach niemal szorująca po ziemi to lewą, to prawą stroną) poprawił czas do 53,62. Smelka wiedział, że trasa jest „szybka” i daje przewagę mocniejszym koniom, chcąc zatem powalczyć z Dzikim na Cebrze zmienił Francę (500ccm, 56 koni) również na Cebrę 600 F4i (pożyczoną od Rufiego) i zszedł z czasem poniżej 53 sekund. Ale – co zdarzyło mu się pierwszy raz w karierze – trącił pachołek i ta sekunda kary ustawiła go o 0,1 sek za Beniaminem.

Jako ostatni pojechał Dziki. Jak sobie poradzi? Czy wytrzyma presję? Ma tylko około sekundy zapasu – jeśli poleci na glebę, nie uratuje go 60-Dziki-fot-Pacyfkanawet jego słynna błyskawiczna, trzysekundowa reaktywacja… a i jeden czy dwa pachołki mogą zadecydować o wszystkim… i poszedł! Śmignął właściwie, po kolejnych slalomach, bez błędu, ogarnął zawrotki i wrócił na startmetę po dokładnie 52,28 sek, osiągając po raz pierwszy od dwóch lat walki tak bardzo upragnione zwycięstwo! Oraz tytuł Wicemistrza Polski.

Ostateczna kolejność PRO na rundzie w Szczecinie: 1. Dziki, 2. Beniamin, 3. Smelka, 4. Miondir, 5. Gruszka, 6. Snajper, 7. Maty, 8. Zachar, 9. Malarz, 10. Tabor, 11. Oscar, 12. Automateusz, 13. Kornik, 14. Brycki.

Czeski Film

Miondir i Maty byli również bardzo zadowoleni ze swoich wyników. Miondir, niepokonany w Motoslalomie, czyli mistrzostwach Czech w ubiegłym sezonie, startował w Szczecinie rok wcześniej i jego czas był siódmym czasem zawodów, teraz zaś był czwarty. Maty, obecnie trzeci w Czechach, na szczecińskich zawodach był siódmy. Występ Mišaka, który stanął na podium amatorów, stanowił pewne odwrócenie ról – bo to zawsze Polacy startując za południową granicą stawali na szczycie podium. :-) Tam jednakowoż nie ma podziału na klasy. Czas najlepszego 53-Beniamin-fot-Pacyfkaz amatorów był zarazem dziewiątym rezultatem zawodów i dał mu punkty do klasyfikacji generalnej. Mara, siódmy w Motoslalomie, był 10. w amatorach – 23. czas zawodów. Mniej zadowoleni byli Krupič i Amalka – pomyłka trasy i dwie gleby popsuły mocno ich rezultaty, Krupič mógł walczyć o pierwszą piątkę, Amalka o podium pań. Na marginesie, czeski regulamin zawodów jest inny – są trzy przejazdy konkursowe i o klasyfikacji decyduje najlepszy z czasów, co powoduje mniejszy nacisk na zapamiętanie trasy i czyni gleby mniej groźnymi, bo zawsze jest jeszcze szansa…

Puchar pełen Motula

Na koniec imprezy czterech najlepszych PRO i amatorów zmierzyło się w rozgrywce o Puchar Motula. Pierwszy raz od początku sezonu w pucharze jechała kobieta – Kicia, czyli Mayia i stoczyła imponujący pojedynek z Dragonem, który objechał ją o zaledwie 0,8 sek. Piękny był półfinał pomiędzy Beniaminem (który wcześniej wylosował Kyo) i Smelką (który wylosował Miondira). Dwaj zawodnicy o skrajnie różnych technikach jazdy, dwaj Mistrzowie Polski – tego i minionego sezonu – osiągnęli niemal identyczne czasy. Jadący przeciwsiadem Beniamin 53,14, Smelka który wychyla się do wewnątrz zakrętu – 53,86. W drugim półfinale Dziki po pokonaniu Mišaka miał zmierzyć się ze Smokiem. Dragon, wiedząc że będzie pięknie umierał z ręki świeżo upieczonego wicemistrza, postanowił że nie sprzeda swych łusek tanio i obciął ze swojego czasu jeszcze dwie sekundy – 48-Gruszka-fot-Pacyfkado 57,53. Beniamin w finale pojechał jeszcze szybciej i dokładniej i zszedł poniżej 53 sekund, ale Dziki był nie do powstrzymania. Na deserek zrobił jeszcze rekord toru 51,34 i zgarnął trzecie do kompletu zwycięstwo w tym dniu, wyrównując rekord Smelki z Wrocławia, czyli pierwsze miejsca we wszystkich trzech konkurencjach. Do tego dołożył sobie nowy rekord Polski GP8 i wicemistrzostwo Polski. Myślę, że to był najpiękniejszy dzień w jego życiu :-)

Na koniec imprezy, po rozdaniu nagród (Kicia i najlepszy amator otrzymali kurtki od Modeki), wręczono statuetki zwycięzcom klasyfikacji generalnej. Na szczycie podium stanął genialny rookie klasy PRO, najmłodszy z Tytanów, dwudziestoletni Smelka, mający na koncie cztery zwycięstwa i jedno trzecie miejsce – 100 pkt. Drugi był Dziki, czterokrotnie trzeci i raz pierwszy (73 pkt). Trzeci – Gruszka, dwukrotnie drugi, raz czwarty i raz piąty (64 pkt). Czwartą lokatę zajął Beniamin – dwukrotnie drugi i raz czwarty. Mistrz Polski poprzedniego sezonu z powodu złamania kostki opuścił dwie rundy, przez co uzbierał „tylko” 53 pkt. Dość daleko za nim, z 35 punktami, znalazł się Łukasz „A mogłem być trzeci” Tabor 69, zaledwie o 4 punkty wyprzedzając Snajpera, mimo iż ten w dwóch pierwszych rundach nie brał udziału. Daje to temu rozwijającemu tak spektakularnie przygodę z gymkhaną zawodnikowi ciekawe perspektywy na kolejny sezon. Po roku przerwy, niezły comeback wykonał Zachar (7. miejsce, 30 pkt), któremu po 49-Maiya-fot-Pacyfkapiętach depcze Malarz (29 pkt.). Dziewiąty był Oscar Kubicki, a dziesiąty – Rufi, który startował tylko raz, w maju, ale zajął drugie miejsce. Najwyżej sklasyfikowaną kobietą została oczywiście Maiya, zajmując 26 miejsce, ex aequo z Dybusem. Zostali oni zarazem najwyżej sklasyfikowanymi w generalnej tegorocznymi debiutantami. (Punkty do generalnej przyznawane są na podstawie kolejności czasów w danych zawodach z pominięciem podziału na klasy, a do generalnej liczą się cztery najlepsze rezultaty zawodnika w sezonie złożonym z pięciu rund).

MotoRmania zabiera Mistrza do Holandii!

Gdy na szyjach Mistrza i Vicemistrzów zawisły „wieńce laurowe” – złota, srebrna i brązowa opona – ogłoszono nagrodę niespodziankę dla zdobywcy pierwszego miejsca. Patron medialny cyklu Gymkhana GP – redakcja MotoRmanii, która od początku istnienia tej dyscypliny w Polsce bardzo ją wspiera – ufundowała dla Mistrza Polski 73-Mistrz-Polski-GymkhanaGP-2014-Smelka-fot-Pacyfkapokrycie kosztów wyjazdu na pierwsze Mistrzostwa Europy w Gymkhanie, które odbędą się w Holandii w maju 2015. Dziękujemy MotoRmanii za ten wspaniały gest!

Aż trudno uwierzyć, że Gymkhana jest obecna w Polsce dopiero od czterech lat – poziom i liczba zawodników podnosi się z sezonu na sezon. Polska to kraj, gdzie jak dotąd nie udało się zorganizować wyścigów dla dzieciaków na pocketach, które to zawody byłyby wylęgarnią młodych talentów, jak to ma miejsce w Italii i Hiszpanii, skąd pochodzą najlepsi motocykliści świata. Dobrze, że jest zatem gymkhana, dostępna bez licencji i specjalnych obiektów, bez opłat za uczestnictwo, w której startuje coraz więcej 15-, 16-latków. Być może oni, mając lat 17, zaczną jeździć na torze w klasie 125, a w wieku 19 lat, kiedy nie jest jeszcze za późno, przesiądą się na sześćsetki i w końcu zdziałają coś w wielkim motocyklowym świecie. Przykładem takiej kariery jest Marino Mariusz Juszczak z Krakowa, który w zeszłym roku dzięki osiągnięciom w gymkhanie trafił na tor, a w tym sezonie, mając 18 lat, został drugim wicemistrzem klasy Moto 3 Pucharu Polski.

67-PRO-i-najszybsze-kobiety-1-Maiya-2-Ania-3-Tuska-fot-Pacyfka

motoFUNdacja, organizacja pozarządowa non-profit, organizator cyklu Gymkhana GP, dziękuje za wsparcie:
MotoRmania – patronat medialny i sponsor nagrody dla Mistrza Polski
Mata – dystrybutor Motul – sponsor rundy, fundator nagród, patron Pucharu Motula
Modeka Polska – fundator nagród w postaci odzieży motocyklowej w całym cyklu
Legato Motocykle – sponsor rundy
Speed Day – fundator nagród w postaci wejściówek na sesje treningowe na Torze Poznań
Szkoła Nauki Jazdy Promoto – sponsor rundy
GT Projekt – fundator nagrody w postaci wykonania klatki do motocykla
Pedros.com.pl – fundator nagrody w postaci wykonania strony internetowej dla zawodnika
Autonaprawa Długosz i Synowie – autor pucharów spawanych z części motocyklowych
Kalwa Studios – autor dokumentacji filmowej rundy
Centrum Kultury Studenckiej Pinokio – fundator bonów na spożycie dla zwycięzców
Daniel Kisiel „The Voice of Poland’s Gymkhana” – niezłomne zdzieranie gardła cały dzień na każdych zawodach
Telewizja Pomerania, GymkhanaPolska.pl, Motogen.pl – patronat medialny
Miasto Szczecin – obejmujący imprezę mecenatem
Szczególne podziękowania motoFUNdacja kieruje do swoich niezastąpionych wolontariuszy, bez których zaangażowania i ofiarności tych zawodów by nie było.

Wszystkie szczegóły, regulaminy, wyniki rund, klasyfikacja generalna na stronie gymkhana-gp.pl, a bieżące aktualności na FB imprezy.

Uwaga formalna: Aby uczynić uczestnictwo w GymkhanaGP maksymalnie dostępnym dla zawodników, uniknąć formalności przy zapisach, wyrabiania licencji, kosztów z tym związanych, zawody GymkhanaGP, jedyne w Polsce i największe w Europie zawody w tej dyscyplinie, nie podlegają pod żadne związki i federacje, dlatego są to nieoficjalne Mistrzostwa Polski. Niemniej przyjęło się ich zwycięzców określać mianem Mistrza Polski. Analogiczny status miały w 2011 i 2012 roku zawody Honda Gymkhana.