16 września rano nad placem manewrowym Katowickiego WORD zebrały się bure chmurzyska i niegwałtownie, ale upierdliwie siąpiły drobnym deszczem na szarą kostkę brukową. Zjeżdżający tutaj jeden po drugim motocykliści nie zamierzali jednakowoż ubiegać się o prawo jazdy, ale o miejsca i punkty na ostatniej w tym sezonie rundzie GymkhanaGP – Silesia Cup II.

Zabrakło trzech setnych

Przestało padać około dziesiątej, więc z rozpoczęciem pierwszej z konkurencji, GP8, organizatorzy poczekali aż kostka brukowa przeschnie. Wbrew pozorom nawierzchnia okazała się nienajgorsza: aż pięciu zawodników zeszło z czasem pięciokrotnego okrążenia ósemki poniżej psychologicznej granicy 30 sekund. Krupic, drugi wicemistrz Czech 2017, do pięknego czasu 29,40, który dałby mu podium, dołożył jednak sekundę za trącenie pachołka i znalazł się na miejcu piątym. Malarzowi, który wykręcił 29,88 zabrakło trzech setnych sekundy (!!!) do Małego Krisa i do podium. O pół sekundy od Krisa szybszy był Mistrz Rosji 2015 Alived. Na szczycie pudła jednakowoż stanął rekordzista Polski GP8, Dziki, z niesamowitym jak na te warunki czasem 28,62 sek.

000-Dziki

Na szóstym miejscu znalazł się Allais (31,39) – to jego najwyższe w życiu miejsce w tej konkurencji. Siódma, ze stratą pół sekundy do Allaisa była Tuśka. 32 sekundy z małym haczykiem dały ósme miejsce Iwaszowi – ten obiecujący prawie-debiutant stał się zarazem najwyżej sklasyfikowanym w GP8 amatorem. Z czasami zaczynającymi się na 33 dychę zamknęli Ravender (pro) i AniaAnka (amator) – co ciekawe, w przedziale sekundy od wyniku Ravendera znalazło się aż 12 kolejnych zawodników, więc było tam ciasno jak na Krakowskim Przedmieściu.

Fraktale

Patrząc na mapkę trasy konkursowej można było się przerazić. Skomplikowana była jak nowelizacja ustawy o VAT, a były też tam odcinki do samodzielnej interpretacji. Chomik, autor trasy, dwa fragmenty rozrysował w powiększeniu na oddzielnej kartce. Szło to tak: slalom offsetowy, potem szybki, zawrócenie na ten sam szybki (do wyboru łukiem lub pętelką), następnie należało wrócić na koniec slalomu, wjechać na ósemkę, objechać slalom dookoła, wjechać w bramkę, zrobić rotację na pachołku czerwono-niebieskim – do wyboru w lewo lub w prawo, zrobić bramkę, łuk, za następną zrobić giętarkę, lustro, bramę z zawrotką, lustro, i przez następną bramkę wjechać na dużą ósemkę skrzyżowaną z małą poprzeczną ósemką i zakończoną jeszcze małą rotacją trochę jak Zbiór Mandelbrota. Tego, co tam trzeba było robić, to już nawet nie próbuję wyjaśnić, może pomoże wam obrazek. A potem już tylko rotacja, prosta, bramka, łuk, szybki slalom i meta…

031-Trasa-konkursowa-autorstwa-Chomika

Wbrew moim obawom zawodnicy wcale nie chcieli rozszarpać Chomika. Przeciwnie, trasa bardzo się podobała, szczególnie zawodowcom. Ale pierwsi tym meandrom stawić czoła musieli amatorzy – w tym zupełne świeżyny. Pięciu, którzy właśnie mieli swój pierwszy raz, i drugie tyle startujących po raz drugi czy trzeci.

Nagrodę za niezłomność powinien dostać Oskidu, siedemnastolatek który dopiero od maja ma prawko. Glebnął w obu przejazdach GP8 i pierwszym przejeździe konkursu głównego, ale od razu się zbierał i leciał dalej.

029-Bozenka

Siedem dziesiątych sekundy

Jadący jako pierwszy Minister (tegoroczny debiutant) zrobił tę trasę w 2:23 min, zaraz potem wynik ten o trzy sekundy poprawił Cukri (jego trzeci start). Jemo, regularnie startujący od początku roku, pojechał sekundę słabiej od Ministra. Więc kiedy nikomu nieznany dziewiętnastolatek Adrian Sowiński, dosiadający majestatycznego Transalpa, wrócił na metę po dwóch minutach i 17 sekundach, wszystkim opadły półki. Darek Łukasik, świetny podiumowy debiutant poprzedniej rundy, ustawił się za Jemem. Jako jeden z ostatnich startował Zbychu Tarnawski, dosiadający potężnego BMW GS. Jak śmignął tą swoją ciężką maszyną po kolejnych zawrotkach, przerzucając ją z lewa na prawo jak placek na patelni, to ci którzy nie połamali szczęki przy przejeździe Adriana, teraz mieli okazję. A Zbychu to nie jest taki zwykły debiutant, ale gościu który dostał się w zeszłym roku do światowego finału BMW GS Trophy. Przemierzył tysiąc mil po bezdrożach Tajlandii, spał pośród pająków i węży w dżungli i wraz ze swoim polsko-czeskim teamem zajął czwarte miejsce. No a teraz stoper pokazuje mu dwie minuty 13,9.

Pozycję lidera odbiera mu za chwilę Tomek Baszczyński, startujący nieregularnie, ale od dawna – brał udział jeszcze w zawodach organizowanych przez Hondę w 2012 roku. Baszczu startujący na Paździochu niegdyś należącym do Ravendera objechał Zbycha o siedem dziesiątych sekundy – na ponad dwuminutowej trasie!!! (to jakieś pięć promili wyniku)

024-Maly-Kris-i-Filus

Zamykający listę startową obiecujący, a niedoświadczony Iwasz (czwarty start w życiu) robi również świetny czas 2:17,92, nieco wolniej od Adriana, ale nawet trzy sekundy kary za nadepniętą kreskę pola mety nie odebrało mu czwartego miejsca, przed Cukrim.

Cztery setne sekundy

W drugiej próbie mocno poprawili swoje czasy: debiutant Soczek, który wskoczył przed Jema, oraz Kiler, który objechał Ministra. Obaj w pierwszej kolejce mieli problemy z kolejnością figur :-) Cukri urwał trzy sekundy; i chociaż do dwóch siedemnaście dołożył sekundę za zahaczony pachołek, jego rezultat na tę chwilę daje mu czwarte miejsce, między Iwaszem i Kilerem. Co na to Iwasz? Leci jak burza i również obcina trzy sekundy (2:14), ale zabrakło dokładności: niezrobione lustro i zrobiony pachołek, razem 4 sekundy premii. Diabeł tkwi w szczegółach: sumaryczny wynik Iwasza to 2:18,57, a Cukriego 2:18,61. Różnica cztery setne – to jakiś ułamek promila :-)

032-Minister

Chociaż obaj poprawili czasy, nie zagrozili pierwszej trójce: wyniki Adriana, Zbycha i Baszcza z pierwszej kolejki są tak dobre, że gwarantują im podium. Adrian też poprawia swój czas (2:14) i jedzie bezbłędnie potwierdzając swój skill, ten czas również daje mu 3 miejsce. Zbychu niezagrożony na drugim może powalczyć o złoto, ale myli trasę i nie poprawia błędu; przejazd niezaliczony, ale drugie miejsce obronione. Baszczu jedzie już tylko dla sportu, robi dwie minuty dziesięć i spokojnie, ale szybko, wjeżdża na szczyt pudła amatorów.

Ostateczne wyniki w czołówce amatorów: 1. Baszczu Tomek Baszczyński, 2. Zbychu Tarnawski (debiut!!!), 3. Adrian Sowiński (debiut!!!), 4. Iwasz Łukasz Iwaszkiewicz, 5. Cukri Mateusz Niedbała, 6. Kiler Grzegorz Koniecny, 7. Minister Kuba Olizarowicz, 8. Soczek Norbert Targosz (debiut!) 9. Jemo Przemek Sidorowicz, 10. Tato Krisa Paweł Borys, 11. AniaAnka Skorupińska, 12. Totka Agata Rozmus, 13. Darek Łukasik.

065-Zbychu-Tarnawski

Sześć setnych sekundy

Jako że tytuł najszybszej zawodniczki przyznawany jest tylko amatorkom, drugi przejazd tej klasy rozstrzygnął, która z nich to „Najlepszo Frelka” (oficjalna nazwa tej klasy na Śląsku; w Krakowie była to Dziołcha) Totka i Anka stoczyły epicką walkę o szczyt podium pań. Obie już na nim stawały, Anka raz, Totka dwukrotnie. I to właśnie Totce w drugiej kolejce do tytułu „najlepszo frelka” zabrakło sześć setnych sekundy.

Przejazd klasy PRO rozstrzygnie także, kto zostanie wicemistrzem i drugim wicemistrzem Polski. Największe szanse ma Alived, który w zeszłym sezonie został drugim wicemistrzem i wiadomo już, że ten tytuł na pewno obroni. Kilka punktów do niego traci Mały Kris, szesnastoletni tegoroczny debiutant klasy PRO. Natematyczne szanse ma także Malarz.

083-Alived

Jako pierwszy jedzie Alived – olśniewająco! Minuta 56 sekund!!! Jedno podparcie, sekunda kary. Po nim Krupic, wicemistrz Czech, w zeszłym roku czwarty w naszej generalce. 1:57,4, więc mimo kary, Alived zostaje na pierwszym miejscu. Potem Dziki, który już na poprzedniej rundzie zaklepał sobie mistrzostwo Polski – trzecie z rzędu. To w Polsce rekord. Na szybkim slalomie ląduje na asfalcie – tak jak na początku swojej kariery, kiedy zdobył również niepobity do dziś rekord pięciu gleb w jednych zawodach (2x w GP8, 2x w głównym i jeszcze w pucharze). Ale tempo ma tak dobre że strata około 7 sekund na glebie powoduje, że po pierwszej kolejce będzie szósty, ze stratą 7 sekund do lidera (wybiegając na chwilę myślą naprzód). Mały Kris jedzie o jedną dziesiątą sekundy wolniej od Krupica, ale ma też dwa błędy. Mimo to na chwilę obecną jest trzeci.

Tegoroczni rookies klasy PRO: Ravender, Tuśka i debiutujący właśnie w klasie Sorek, z czasami w okolicach dwóch minut dziesięć, tworzą grupę pościgową czołówki. Natomiast kiedy jedzie Kazik, dwudziestoletni zawodnik, który debiutował zaledwie 2 lata temu (i wygrał amatorów w debiucie) to nie da się oderwać oczu. Jak on to robi tym swoim bizonoksztatłnym GSem 650??? Przerzuca wielką maszynę z prawa na lewo jakby to był KTM Duke i wraca na metę po dwóch minutach i zero sekundach, do tego bez błędów i kar. Zaraz za pierwszą trójką Alived-Krupic-Kris. Jadący rewelacyjnie Malarz jest wolniejszy o pół sekundy od Kazika i zajmuje miejsce piąte. Szósty jest Dziki, siódmy Ravender, ósma Tuśka, Sorek dziewiąty, Kij’ek dziesiąty.

105-Maly-Kris

Zaprawdę powiadam wam, pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi

W drugiej kolejce Tuśka (z racji bycia w PRO przypisana do kategorii „synek”, a nie „frelka” ;-) walczy ze swoim odwiecznym rywalem Ravenderem. Poprawia czas o sekundę (2:09) ale Ravender spina się jeszcze bardziej i robi 2:04, na chwilę obecną piąty przed Dzikim. Teraz właśnie on startuje. Obłędne tempo, mega złożenia, zero błędów. Wraca na metę z niewiarygodnym czasem minuta 54. Wychodzi na prowadzenie! Kazik, którego rywale od dawna bezskutecznie próbują przekonać by przesiadł się na jakąś cebrę i walczył o podium, na ukochanym GSie znów jedzie fantastycznie i czysto, urywa sekundę, schodzi z czasem poniżej dwóch minut i na chwilę obecną jest trzeci przed Krisem. Malarz natomiast przyspiesza o dwie i ląduje przed Kazikiem, oraz przed Krisem.

W tym momencie startuje Kris, który był na podiumowej pozycji i bardzo, bardzo chce ją odzyskać. Nie wytrzymuje presji, popełnia błędy, łapie cztery sekundy kary, z którymi znajduje się na szóstym miejscu, za Kazikiem.

Teraz jedzie Krupic. Szybko i dokładnie. Zero błędów. Sympatyczny zawodnik zza południowej granicy wraca na metę po minucie i 56ciu sekundach – w tej chwili jest to drugie miejsce z dwoma sekundami straty do Dzikiego.

118-Kazik

Ostatni przejazd tego sezonu. Alived, skromny Rosjanin, który jechał jako pierwszy, ale że pojechał najszybciej, to teraz jedzie ostatni. Stawka jest ogromna. Czy obroni swoje pierwsze miejsce? Czy ponownie sięgnie po szczyt pudła, jak to zrobił na rundzie w Warszawie? Chyba za duże nerwy: popełnia błąd na trasie, traci przez to kilka sekund, i nie poprawia czasu, chociaż jedzie bardzo szybko, bo wraca po mniej niż dwóch minutach. Sędziowie pokazują sekundę kary – podparcie. „Dwie sekundy” – mówi Alived. – „Jak dwie, sędzia mówi że jedna” – dziwi się Chomik. „Dwie – dwa razy się podparłem”. Przeogromny szacun dla niego za fair play. Alived staje zatem na najniższym stopniu podium pro, za Dzikim i Krupicem, dzięki wynikowi z pierwszej próby. Jego strata do Krupica to mniej niż sekunda;  to jedno podparcie kosztowało go drugie miejsce. Ale zarazem zostaje wicemistrzem Polski.

Ostateczna kolejność w PRO: 1. Dziki Krzysztof Dzikowski, 2. Krupic Ondrej Kroupa, 3. Alived Aleksei Pavlov, 4. Łukasz Malarz, 5. Kazik Kuba Kazimierczak, 6. Mały Kris Borys, 7. Ravender Piotr Ślęzak, 8. Kij’ek Darek Sobótka, 9. Wąski Łukasz Gadomski, 10. Tuśka Marta Maczan-Malarz, 11. Piotr Sorek (debiut w klasie), 12. Allais Tomasz Galiński, 13. QQnia Łukasz Skinder.

127-Malarz

Puchar Marszałka

Dziki Krzysiek Dzikowski otrzymał też Puchar Marszałka Województwa Śląskiego – nagroda obejmowała nie tylko piękny puchar, ale też i furę nagród nagród rzeczowych, ufundowanych przez Marszałka Województwa Śląskiego Wojciecha Saługę. W tym miejscu trzeba podkreślić zarówno wspaniałą organizację rundy (mimo iż Fundacja Sport i Edukacja ma niewielkie doświadczenie, ale zrobili to z wielkim pomyślunkiem i ogromnym zaangażowaniem) jak i niespotykaną przychylność lokalnych władz. Patronat Honorowy nad imprezą objęli Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa, a także Wojciech Król, poseł na Sejm RP. Jako pierwszy w Polsce to właśnie śląski WORD udostępnił bezpłatnie swój teren na zawody. (Nie będę wskazywać palcem, ale WORD z innej części Polski odmówił terenu nawet na niedzielne treningi – tak im zależy na bezpieczeństwie ruchu drogowego…)

140-Dziki-Alived-Kris-

Prezes Fundacji Sport i Edukacja oraz Piotr Szczepaniok, przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego udekorowali nie tylko zwycięzców rundy, ale także pierwszą trójkę klasyfikacji generalnej. Mistrzem Polski 2017 został Dziki, trzeci rok z rzędu. Zdobycie trzech tytułów przez jednego zawodnika zdarzyło się po raz pierwszy w historii polskiej gymkhany. Do tego Dziki ma tytuł wicemistrza Europy z 2014 roku i wciąż poprawiany rekord Polski GP8. “Najlepszy gymkhaner w historii Polski” – tak podsumował osiągnięcia Dzikiego legendarny Głos Polskiej Gymkhany, komentator zawodów Daniel Kisiel.

159-GymkhanaGP-Silesia-Cup-Katowice2017

Wicemistrzem Polski został ubiegłoroczny drugi wicemistrz Alived (mistrz Rosji 2015). Drugim Wicemistrzem debiutujący w klasie PRO Mały Kris. Pierwsza trójka zebrała odpowiednio po 80, 69 i 57 pkt (zgodnie z regulaminem, pomija się jeden wynik z najsłabszej rundy). Kolejne miejsca zajęli: 4. Malarz (52pkt), 5. Krupic, mimo absencji na dwóch rundach (45), szóste ex aequo Kazik i Blondi Adrian Wojtasik (rookie) – po 39 pkt, ósme Ravender (rookie) – 34 punkty, 9. Głodny Tomek Jagielski (rookie) – 33, dychę zamknęła Tuśka (też rookie) 24 punkty. Aż pięciu debiutantów najwyższej klasy znalazło się w pierwszej dziesiątce.

158-Jerzy-Sorek-Krzysztof-Dzikowski-Piotr-Szczepaniok-Puchar-Marszalka-Wojewodztwa-Śląskiego

Patronem medialnym cyklu GymkhanaGP jest MotoRmania.

Organizator Silesia Cup: Fundacja Sport i Edukacja, oraz współorganizator: Stowarzyszenie MotoGymkhana Szczecin dziękują patronom honorowym imprezy:

Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa

Poseł na Sejm RP Wojciech Król

oraz partnerom, sponsorom i fundatorom nagród:

WORD Katowice – udostępnienie terenu,  MOTORMANIA – patronat medialny cyklu, MODEKA – odzież i akcesoria motocyklowe, PENRITE – oleje i chemia, PROFI.AUTO – sklepy, hurtownie motoryzacyjne i warsztaty samochodowe, BOOSTER MOTOCYKLE – salon i serwis motocyklowy z Katowic, SJD PRO TECH – polskie innowacyjne kosmetyki samochodowe i motocyklowe, INTER MOTORS – części i akcesoria motocyklowe, DUSZAN TEAM – profesjonalne szkolenia motocyklowe, TRACZ INVESTMENTS – firma budowlana, Trust Koszulki – poligrafia.

Szczególne podziękowania dla wolontariuszy, bez których tych zawodów by nie było.