Kiedy zawodnik idzie takim ogniem, że zapomina czy to żużel, czy motocross…

Żużel to taki dziwny sport, w którym zawodnicy muszą robić wyłącznie jedno – skręcać w lewo. A jednak ma w sobie tyle emocji, że stadiony zawsze wypełnione kibicami po brzegi. W meczu pomiędzy Włókniarzem Częstochowa oraz Unią Leszno doszło do niesamowitej akcji. Emil Sajfutdinow (w żółtym kasku) pojechał po bandzie – i to dosłownie.

Cały wyścig był emocjonujący, więc go obejrzyjcie. Ale właściwa sytuacja miała miejsce na ostatnich metrach ostatniego zakrętu przed metą, od momentu 1:23. Emil jechał szeroko – tak szeroko, że oparł się o bandę, a więc motocykl wyprostował się i wystrzelił do przodu. Jak w motocrossie.

Takie sytuacje czasem zdarzają się w żużlu, jednak są niezwykle niebezpieczne. Pod bandą jest sporo luźnej nawierzchni, a banda jest dmuchana. Wyczyn Emila Sajfutdinowa z pewnością trafi do zestawu najlepszych akcji żużlowych w dziejach.