Jeden z najlepiej udokumentowanych wypadków zeszłego roku może posłużyć nam do analizy i wyciągnięcia wniosków.

W październiku 2019 25-latek jechał motocyklem Hondą aleją Piłsudskiego w Lublinie. Na skrzyżowaniu z drogą podporządkowaną wymusił na nim pierwszeństwo kierowca Audi.  Motocyklista hamował i odbił w lewo, ostatecznie kładąc motocykl. Potem miał już dużo szczęścia – samochody z naprzeciwka mogły go rozjechać.

 

 

Kilkukrotna analiza tego nagrania skłania nas do wniosku, że są sytuację kiedy NAPRAWDĘ NIE DA SIĘ NIC ZROBIĆ. Tutaj motocyklista był kompletnie bezradny – naszym zdaniem zero możliwości. Ciężko się było zdecydować na kierunek manewru – samochód początkowo blokował całą drogę. Ominięcie po lewej groziło czołówką z nadjeżdżającymi pojazdami z naprzeciwka. Zejście na prawą to ciągle strzał w wyjeżdżające Audi. Jedyny wyjście to hamowanie i modlitwa, że w ułamku sekundy sytuacja otworzy nam jakąś możliwość ucieczki. Na szczęście nikt nie zginął. Jakie wnioski? Czerstwe i nudne… Prędkość.  Chyba po prostu musimy w mieście jeździć jeszcze wolniej. No ale ile? 30km/h?