Zapraszamy na kolejną porcję rad dotyczących rozwiązywania problemów z ustawianiem zawieszenia w motocyklach.

 

Bardzo częstym problemem, szczególnie w przypadku naked bike’ów, czy motocykli sportowo-turystycznych jest ustawienie zbyt miękkie. Co zrobić kiedy okazuje się, że widelec w naszej maszynie jest zbyt miękki i mamy problemy z utrzymaniem precyzyjnego toru jazdy, przyczepnością i uzyskaniem odpowiedniego wyczucia?

Pierwszą, a w przypadku niektórych motocykli jedyną opcją będzie zwiększenie napięcia wstępnego. Tak jak w przypadku wszystkich zmian dokonywanych w zawieszeniu, powinniśmy dokładnie zapisywać, o ile obrotów zwiększyliśmy napięcie wstępne i wszelkich zmian dokonywać stopniowo. Jeżeli motocykl wydaje nam się bardzo miękki warto zwiększyć napięcie wstępne od razu o dwa pełne obroty, a następnie przejechać się i sprawdzić, jaki zmiana odniosła skutek.

Istotne jest, aby jazda testowa odbywała się w tym samym miejscu – np. na tym samym zakręcie lub zakrętach. To pozwoli nam osiągnąć większą pewność co do tego, czy dokonana zmiana przyniosła nam jakąś poprawę.
Jeżeli nasz motocykl ma bardziej nowoczesne zawieszenie to będziemy jeszcze mogli dokonać zmian w ustawieniu dobicia i odbicia. Naturalnie trzeba będzie je usztywnić. Proponujemy jednak, żeby zacząć właśnie od napięcia wstępnego. Jeżeli uzyskamy znaczną poprawę, ale nie będziemy do końca usatysfakcjonowani, zamiast dalej zwiększać napięcie wstępne spróbujmy usztywnić nieznacznie dobicie. Kolejna jazda testowa powinna nam wykazać, że uzyskaliśmy poprawę.

Kolejnym krokiem może być usztywnienie odbicia. Wykonywanie kolejnych jazd testowych po dokonaniu każdej zmiany jest niezwykle istotne – nasze indywidualne odczucia są kluczowe w ustawieniu zawieszenia „pod siebie”.  W wielu przypadkach optymalne ustawienia będą się od siebie różnić, ponieważ pomiędzy kierowcami występują różnice w wadze, zdolności do komunikacji z maszyną czy po prostu odmienny styl jazdy.

No, dobrze, a co zrobić kiedy motocykl zachowuje się niestabilnie na wejściu w zakręt? Zacznijmy od zsynchronizowania rozumienia pojęcia „niestabilnie”. Kiedy mocno hamujemy na torze lub drodze, przednie zawieszenie ulega znacznej kompresji, a maszyna ma tendencję do odciążania tylnego koła, które czasem unosi się w powietrzu. Kiedy tylne koło traci kontakt z podłożem, a my nie jedziemy w idealnej linii prostej to zacznie nas wyprzedzać – maszyna zacznie zamiatać tylnym kołem na prawo i lewo. Takie sytuacje z reguły opóźniają nasz moment złożenia motocykla w zakręt. Po prostu musimy odczekać, aż ta niestabilność się skończy. Częściowo może ona wynikać ze sposobu wciskania przez nas dźwigni hamulca, ale jak robić to prawidłowo opisywaliśmy już wcześniej w naszej szkole jazdy. Teraz zakładamy, że akcja na dźwigni jest prawidłowa, a my ciągle mamy problemy ze stabilnością. Ta niestabilność wynika z geometrii – im wyżej będzie się znajdował przód motocykla, tym mniejsza tendencja do uniesienia tyłu. Dlatego, znowu pierwszym krokiem powinno być nieznaczne usztywnienie napięcia wstępnego widelca. Widelec, który mocniej będzie się opierać kompresji utrzyma przód motocykla wyżej i zmniejszy tendencję do odrywania się tylnego koła od ziemi.

Kolejnym krokiem może być zmniejszenie napięcia wstępnego w tylnym amortyzatorze. To z kolei obniży nam tył motocykla, co wywoła podobny efekt geometryczny. Możemy również obniżyć wysokość, na jakiej jest ustawiony amortyzator centralny, lub podwyższyć półkę na widelcu. Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te zmiany będą mieć również negatywne skutki. W tym przypadku podstawowym będzie zmniejszenie prędkości skrętu.  Dlatego jeszcze raz podkreślamy, że wszelkie zmiany najlepiej dokonywać stopniowo, zapisując co robimy i testując zachowanie motocykla na bieżąco, po każdej ingerencji.