Najbardziej hard core’owy  trick i jeden z najbardziej widowiskowych – jazda na przednim kole. Jak się go nauczyć względnie bezpiecznie? Niełatwo, ale spróbujemy…

 

Nie mam pojęcia kto pierwszy wykonał stoppie, ale jestem przekonany, że nie było to naumyślne. Obstawiam, że jakieś 30 lat temu jakiś kierowca wyścigowy dysponujący motocyklem z odpowiednimi hamulcami podczas ostrego hamowania zauważył, jak tył jego motocykla wyprzedza go górą i stwierdził, że to całkiem cool i że on się chce tego nauczyć. Całkiem głupi to pomysł, żeby na przedniej wąziutkiej oponie operując samym przednim hamulcem jeździć z prędkościami mniejszymi lub większymi… Może i głupi, ale jaki ZAJ&@$%STY!

Cały urok stoppie polega na tym, że im wyżej znajduje się tył motocykla tym łatwiej mieć nad nim kontrolę i dalej można jechać. Wszystko znowu się rozgrywa o balans, ale o ile podczas jazdy na tylnym kole naszym zabezpieczeniem jest tylny hamulec to tutaj jakby to ująć… prowadzi nas MOC… Jak z tą mocą przecholujemy to tylko modlitwa zostaje i lecimy przez przód motocykla. Właśnie dlatego łatwiej trafić czterolistną koniczynę na Saharze niż uświadczyć ładnego stopala na ulicy lub jakimś placu.

Ryzyko jest spore, bo zazwyczaj podczas dzwona nie dość, że spadamy na twarz to motocykl wprasowuje nas w asfalt. Jednak uczucie lekkiego tyłu i fakt, że motocykl zamiast hamować sunie tylko na przednim kole jest adrenalinowo-orgazmową mieszanką, która robi nam dobrze. Jak się do stopali zabrać? Jak zwykle na spokojnie!

Do nauki najlepsze są lekkie motocykle wyposażone w szeroką kierownice. Supermoto czy nowsze nakedy z dobrym przednim zawieszeniem robią robotę. Wbrew pozorom nie będzie najważniejsza siła hamulców. Będzie ona potrzebna tylko przez sekundę podczas stawiania motocykla na przednie koło, później najważniejsza rolę będzie grała precyzja pompy hamulcowej i charakterystyka przedniego zawieszenia.

Jeśli posiadacie regulację to warto zmiękczyć zawieszenie. Będziecie mieli większą trakcję zarówno podczas stawiania motocykla jak i późniejszej jazdy. Zawieszenie musi płynnie wybierać nierówności, żeby efektem domina nie spowodować niestabilności lub shimmy. Co to takiego?

Otóż jest to największy wróg i zmora. Napewno doświadczyliście shimmy nawet podczas jazdy na dwóch kołach. Efekt trzepania kierownicą na prawo i lewo, który albo damy radę utrzymać lub spowoduje mega dzwona. Właśnie dlatego zdecydowanie bezpieczniejsze są motocykle wyposażone w szeroką kierownicę. O wiele łatwiej utrzymać przód w ryzach i mieć poczucie bezpieczeństwa. Jeśli posiadacie motocykl sportowy z wąską kierownicą i myślicie o nauce to najważniejszy będzie amortyzator skrętu. Wiem, mają one absurdalną cenę… Mam wręcz wrażenie, że dawno temu ktoś przez pomyłkę do amortyzatora skrętu dopisał na końcu jedno zero i tak już zostało… Pomimo tego, jest to gadżet który napewno uratuje wasz motocykl. Owszem da się jeździć na przodzie bez niego, ale dzwon przez shimmy to kwestia czasu, a wtedy koszty będą zdecydowanie większe. Przejdźmy do praktycznej części.

Najczęstszym błędem jest rozpoczęcie nauki od tzw. „scyzoryków”, czyli jedziesz sobie powoli hamujesz i w ostatnim momencie mocno naciskasz klamkę przez co motocykl się zatrzymuje strzelając tyłem w górę. Może się wydawać, że to bezpieczny sposób ze względu na żadną prędkość, jednak w ten sposób najłatwiej przeholować.

Bardzo ważna jest pozycja.

Tutaj nie ma miejsca na relaks. Siadamy na motocyklu i jadąc ściskamy mocno zbiornik paliwa kolanami, jednocześnie zdecydowanie trzymając kierownicę lekko ugiętymi rękami. Proponuję zacząć naukę od jakichś 50 km/h. Na początku poprostu wykonujemy ostre hamowania, po to, żeby zobaczyć kiedy tył zaczyna odrywać się od ziemi, bedziemy też mieli pojęcie o przyczepności naszej przedniej opony. Następnie jadąc z tą samą prędkością naciskamy delikatnie hamulec tak, żeby przednie zawieszenie zanurkowało i w momencie kiedy dochodzi do końca troszeczkę mocniej naciskamy klamkę. W tym momencie tył powinien się unieść.

Jeśli wasz motocykl nie dysponuje mocnymi hamulcami jednocześnie dociskając klamkę możecie wykonać ruch frykcyjny w zbiornik paliwa. Owszem to trochę rubaszne, ale wasza masa pomoże dźwignąć tył. Na początku podnoście motocykl nisko i starajcie się dohamować z uniesionym tyłem aż do końca. Pamiętajcie, żeby ruchy dźwignią hamulca były jak najpłynniejsze, im wyżej tylne koło tym szybciej motocykl będzie reagował na siłę nacisku.

Z każdym treningiem starajcię podnosić tył coraz wyżej, dzięki czemu będziecie pokonywać coraz większe odległości. Jak będziecie się czuli na siłach to swobodnie możecie dorzucić kilometry na godzinę początkowej prędkości, jednak zdecydowanie polecam naukę przy mniejszych prędkościach. Jest to bezpieczniejsze, a stopniowo dokładając wysokość tylnego koła będziecie zaskoczeni jaką odległość jesteście w stanie pokonać. Najczęstszym problemem jest łamanie się motocykla, czyli zbaczanie tyłu z linii jazdy. Niestety, bardzo ciężko wyprowadzić motocykl w momencie kiedy już zaczyna się to dziać. Skuteczna jest kontra rękami. Kiedy tył ucieka na prawo staramy się lewą ręką popchnąć kierownicę, a ciałem uciekamy w przeciwną stronę. Ta technika jest skuteczna niestety dopiero kiedy tył znajduje się stosunkowo wysoko, dopiero wtedy w okolicach balansu tył motocykla jest podatny na ruchy ciałem.

Tak samo jak podczas nauki jazdy na tylnym kole tutaj najważniejsza będzie cierpliwość, jeśli nie „czujecie” motocykla zdecydowanie lepiej trenować dłużej niż próbować na siłę i zeskrobywać się z asfaltu. Sam zaliczyłem już naście lotów przez kierownicę i zapewniam, że to nic fajnego. Jeśli chcecie wiedzieć, jakie motocykle są najlepsze do stoppie to proszę bardzo. Najłatwiej będzie na wszystkich supermoto, jeśli marzą wam się ponad 100, a może 200 metrowe stopale tutaj trzeba sięgnąć po ciężką artylerię. Honda CBR 900RR, 929 RR i 954 mają rozłożoną masę w taki sposób, że toczą się bez końca i mają dość dużą tolerancję na błędy. Całkowicie zawodowe są Yamahy R1 od rocznika 2004, które biją wszelkie rekordy. Jeśli posiadacie któryś z tych motocykli to świetnie, jeśli nie to się nie przejmujcie, bo dobre stoppie da się zrobić nawet na starej CBR 600 F2. Najważniejszy jest trening, trening i jeszcze raz trening…