Odpowiedź na to pytanie jest złożona.. Ale udowadniamy zasadniczą tezę.

Dlaczego odpowiedź na pytanie czy jazda sportowa z wykorzystaniem uślizgów to optymalne rozwiązanie jest złożona? Bo  zależy od wielu zmiennych. Nie oglądamy zbyt wielu slajdów na wejściu w zakręt w MotoGP – tam pierwsze skrzypce gra bowiem zaawansowana elektronika. Ale.. Marc Marquez stosuje je dosyć często. Coraz częściej zdarzają się one Rinsowi oraz Millerowi  – ci ostatni nawet zaczynają przyjmować negatywną pozycję tuż przed apexem ( prawdopodobnie aby obniżyć nieco przyczepność tyłu i przesunąć nieznacznie tylne koło – pomóc zmienić maszynie kierunek). Nie zobaczycie tak jeżdżących zawodników Yamahy – oni mają inną, wymagającą bardzo płynnego stylu jazdy konstrukcję. W WSBK najczęściej wykorzystują mocne slidy zawodnicy fabrycznego Ducati. Mistrz Świata Johny Rea na swoim Kawasaki na wejściach w wiele zakrętów prowadzi tył  w lekkim, ale nigdy spektakularnym dryfcie – co innego Toprak Razgatlioglu. On ustawia swoje ZX-10 mocno bokiem, a końcówkę sezonu miał przecież fenomenalnie szybką. W tym przypadku to kwestia preferencji – stylu jazdy w jakim czujemy się komfortowo.  Zawodnicy Moto 2 gdzie w zasadzie nie ma zaawansowanej elektroniki wykorzystują bardzo mocne slidy na wejściu. Teoria mówi, że w slajdzie tracimy, ale tutaj mamy do czynienia z mocnym hamowaniem przodem, a slajdu tylnego koła używamy nie tyle do hamowania co (w końcowej fazie ) do zmiany kierunku motocykla. Oczywiście fajnie by było gdyby zamiast slajdu hamowanie tyłem ( silnikiem na przykład) nas po prostu wyhamowało w stabilny sposób, ale jak to osiągnąć skoro tylne koło jest mocno odciążone i po prostu się ślizga??  No dobrze, to ostatecznie bez skomplikowanych teorii – JAK BĘDZIE SZYBCIEJ ?  Zobaczcie materiał z porównania czasów :)