Facet pod ksywką MadJord kupił sobie nowy motocykl. Ale taki zupełnie nowy, prosto z salonu. Facet jest początkującym motocyklistą, więc póki co to tylko Honda CBR125R – lekki, niegroźny i przyjazny sprzęt. Po zakupie zamontował sobie kamerkę na kasku i wybrał się na pierwszą przejażdżkę. Już sam wyjazd spod bloku poszedł niezgodnie z planem…

MadJord wyszedł z tego cało, jedynie mocno obił sobie nogę. Pomimo niemalże backflipa z wjazdem na ścianę (!) motocykl skończył z kilkoma zadrapaniami. Z kolei samochód, w który udało mu się trafić, należy do jego ojca – Ford zyskał nowe wgniecenie i pękniętą lampę.

Motocyklista pod filmem pisze, że wie co poszło nie tak. Sam pisze, że: „jestem świadomy, że to w pełni moja wina i że nie powinienem:
- panikować z otwartą manetką gazu,
- kręcić silnika tak wysoko przy ruszaniu,
- wyjeżdżać z podjazdu pod takim kątem.”

My mamy trochę inne zdanie. Z takimi umiejętnościami i paniką w oczach, MadJord w ogóle nie powinien wyjeżdżać na drogi publiczne, a wizyta w ośrodku doszkalającym to totalne minimum. Wypadek miał miejsce w marcu 2016. Od tamtej pory MadJord nie wrzucił już żadnego, nowego filmu motocyklowego. Może już nie jeździ…