„Przy 160 km/h wciąż można palić gumę. Nie chcesz tego robić, ale możesz.”

Pewien motocyklista-youtuber przez czysty przypadek natrafił na stacji benzynowej na bardzo wyjątkowy motocykl. Teraz jego film rozchodzi się po internecie w tempie wirusowym. Gdy jutro rano otworzycie lodówkę, karton mleka będzie wydawał dźwięki V8. Ale naprawdę warto na to spojrzeć…

Wiecie jak to jest. Starsi państwo, słoneczna sobota, a więc dlaczego by nie przejechać się motocyklem? Zazwyczaj jest to jakiś turystyk albo wymuskany chopper ze lśniącymi chromami. Ta sztuka miała jednak w sobie coś jeszcze…

Koniecznie zwróćcie uwagę na moment obrotowy miotający motocyklem na boki przy 4:07.

Wygląda na to, że wspomniany starszy pan postanowił, że Boss Hoss to dla niego zbyt mało. Zapakował więc do niego silnik V8 o oznaczeniu LS7, pochodzący z Corvetty, o pojemności skokowej siedmiu litrów (7.0L!!). To też zbyt mało. Aby jednostce lepiej się oddychało, właściciel dołożył dwie sprężarki napędzane pasem z silnika. Mało? Mało. Do tego znalazł się jeszcze układ wtrysku nitro.

Jak twierdzi starszy motocyklista trochę przypominający Hugh Heffnera, a trochę Stana Lee, motocykl posiada 1200 KM mocy… Ale bez nitro, które powinno dawać strzał dodatkowych ok. 300 KM.

Skrzynia biegów ma tylko dwa przełożenia, a na jedynce można rozpędzić się do 240 km/h. Prędkości maksymalnej nie sprawdzał i jakoś niespecjalnie mu się dziwimy. Za to zdradza, że przy 160 km/h silnik wskazuje 4000 obr/min, a kręci się do 7000 obr/min.

Spalanie to też całkiem ciekawa sprawa. Zbiornik mieści 30 litrów benzyny, ale zasięg to zaledwie 100 km. Średnią konsumpcję paliwa obliczycie chyba sami…