Winę za zdarzenie ponosi kierowca motocykla. Jednak dobrze byłoby, aby systemy bezpieczeństwa lepiej radziły sobie z wykrywaniem jednośladów…

Każdy największy producent z rynku motoryzacyjnego posiada swój oddział pojazdów autonomicznych. Ta technologia, razem z napędem elektrycznym, wydaje się być coraz bliższą przyszłością. W przypadku koncernu GM, sprawą samochodów jeżdżących bez kierowcy zajmuje się oddział o nazwie Cruise Automation. Jednym z ich działań jest wypuszczenie elektrycznych, ale przede wszystkim autonomicznie jeżdżących samochodów Chevrolet Bolt EV na ulice San Francisco. Jest to ósme miasto w Stanach Zjednoczonych pod względem gęstości zaludnienia i jak na pewno możecie sobie zdawać sprawę, ruch uliczny również jest tam gęsty.

Autonomiczny Bolt nie ma lekko. W samym wrześniu firma Cruise zaraportowała sześć różnych kolizji. Jednak wszystkie kolizje w 2017 roku wydarzyły się NIE z winy pojazdu autonomicznego. Najświeższy raport pochodzi z 12. grudnia i dotyczy kolizji z motocyklistą. Mamy dokładny opis zdarzenia.

Autonomiczny Chevy Bolt EV

Autonomiczny Chevy Bolt EV

Przebieg zdarzenia

Autonomiczny Bolt poruszał się jednokierunkową drogą 3-pasmową, środkowym pasem. Panował bardzo gęsty ruch. Samochód „zobaczył” okazję do zmiany pasa na lewy i rozpoczął manewr. Luka jednak zamknęła się, a więc Bolt powrócił na środkowy pas – właśnie w tym momencie motocykl jadący po między samochodami, wjechał na środkowy pas, po prawej stronie Bolta. Według dokładnego raportu, Bolt poruszał się z prędkością 19 km/h, z kolei motocykl jechał 27 km/h.

Kolizja miała miejsce w okolicy skrzyżowania ulic Oak i Fillmore w San Francisco.

Kolizja miała miejsce w okolicy skrzyżowania ulic Oak i Fillmore w San Francisco.

Motocykl otarł się o samochód, zostawiając długą rysę po stronie pasażera – jednośladem zabujało, następnie się przewrócił. Motocyklista wstał i o własnych siłach przepchnął motocykl na pobocze, jednak później skarżył się na ból ramienia. Wezwana została policja, motocyklista otrzymał również pomoc medyczną.

Kto jest winny?

Policja określiła później, że winę za zdarzenie ponosi kierowca motocykla: „próbował wyprzedzić i ominąć inny pojazd z prawej strony, w warunkach, które nie pozwalały na wykonanie tego manewru w bezpieczny sposób”.

W stanie Kalifornia jazda motocyklem pomiędzy samochodami jednocześnie nie jest ani zabroniona, ani dozwolona. Kalifornijski departament ds. pojazdów mechanicznych wprawdzie usunął ze swojej strony oficjalne wytyczne opisujące w jaki sposób można jeździć pomiędzy samochodami, jednak w to miejsce pojawiło się kilka praktycznych wskazówek dotyczących bezpieczeństwa tego manewru – znajdziecie je tutaj.

Wnioski

Wracając do samej kolizji – no cóż, zdarzyło się. Dobrze, że motocyklista nie ucierpiał! Mamy nadzieję, że to zdarzenie zmotywuje konstruktorów pojazdów autonomicznych, aby przyłożyć większą wagę do sposobu wykrywania motocykli. Wiemy przecież, że motocykle to pięta achillesowa systemów bezpieczeństwa…

Amerykańskie badania sprzed dwóch lat wykazały, że samochodowe systemy monitorujące martwe pole wykrywają motocykle z opóźnieniem o 26% większym niż, wykrywają inne samochody. Gdy w samochodach już zabraknie kierowców, nie można pozwolić przecież, aby niedoskonałe systemy dopuszczały do kolizji z motocyklami…