Kate jechała poniżej limitu prędkości na tej drodze, ale i tak zabrakło trochę czujności…

Zaledwie przed chwilą pisaliśmy o wymuszeniu ze strony motocyklistów. Na szczęście zakończyło się jedynie na kilku wyzwiskach. Tym razem wymusił dostawczak, motocykl został zniszczony, ale motocyklistka na szczęście wyszła z tego cało.

Poznajcie Kate o ksywce „Death Bunny”. Kate jest z Wielkiej Brytanii, ma 22 lata, jest dość świeżą motocyklistką, ale swoją Hondą CB500 nowej generacji jeździła raczej bezpiecznie. Prowadzi też videobloga. Kate jechała obejrzeć zachód słońca ze znajomym, na dwa motocykle, rozmawiali przez interkom. Podróżowali drogą dwupasmową z pasem zieleni na środku. Ograniczenie wynosiło 70 mph (110 km/h), ale Kate wolała jechać raczej bezpiecznie, nie przekraczała 60 mph (95 km/h).

Niestety samochody stojące w korku na „wolniejszym” pasie nie wzbudziły u niej lampki ostrzegawczej. No i rzeczywiście z drogi podporządkowanej, spomiędzy samochodów wyłonił się dostawczak. Kate nie miała zbyt wiele czasu na reakcję – od razu zaczęła hamować, ale nie skręciła. Uderzyła w drzwi kierowcy.

Kierowca dostawczaka natychmiast przyznał się do winy, przepraszał, był pomocny. Kate na szczęście nie stało się nic poważnego, ale motocykl został sklasyfikowany jako szkoda całkowita.

Kate z pewnością mogła zacząć skręcać (motocykl miał ABS), ale to nie gwarantowało, że udałoby się jej uniknąć wypadku. Jedno jest pewne – jadąc wzdłuż samochodów stojących w korku, należy mieć się na baczność.