Miniony weekend zleciał dla Rossiego w klimacie samochodowych wyścigów endurance.

Valentino wraz ze swoim najlepszym przyjacielem Alessio ‚Uccio’ Salucci, wystartowali w wyścigach Blancpain Endurance Series, tym razem na torze Monza. Samochód jakim jeździli, to Ferrari 458 Italia w specyfikacji GT3. Rossi zakwalifikował się na 10. pozycji spośród 55 startujących i w pierwszej części wyścigu, kiedy to on prowadził, zdołał przedostać się o jedno oczko wyżej. Gdy zamienił się z Uccio, ten uczestniczył w kolizji i w efekcie spadł na 29. pozycję. Gdy Rossi wrócił za kółko, mocno przycisnął i teamowi udało się finiszować jako 18. załoga (9. w klasie Pro-Am).

Jak powiedział Rossi o swojej przygodzie z Endurance: „To jedna z moich wielkich pasji, ponieważ gdy dorastałem z Graziano, on ścigał się w rajdach i zawsze zabierał mnie do samochodu rajdowego. Dla mnie jednak i może też dla mojej przyszłości ciekawsze są wyścigi na torze, ponieważ tutaj mam więcej doświadczenia i jest to bardziej podobne do MotoGP. Rajdy to coś innego. Na torze ważne są trajektorie, hamowania, rytm. Rajd to bardziej kontrola auta na szutrze, slajdy i 100-procentowe zrozumienie pilota. Tutaj ścigam się sam i uważam, że dla mnie to łatwiejsze.”

Osiemnaste miejsce to bardzo dobry wynik. W endurance Rossi startował dopiero drugi raz, a z powodu obfitego deszczu i często pojawiającego się samochodu bezpieczeństwa, był to bardzo trudny wyścig. Można się spodziewać, że jeszcze zobaczymy Doctora na czterech kołach. Tym bardziej, że w dzisiejszej wypowiedzi dla Gazzetta dello Sport powiedział, że „wyścig był najlepszym lekarstwem” na jego niezadowolenie z GP Kataru. Przy okazji też, Valentino kilkakrotnie zdementował plotki o rozstaniu z Ducati.