Najpierw kierowca wymusił. Później motocyklista kopał w jego drzwi. Doszło do poważnego wypadku, a motocyklista uciekł.

Była środa, około 5:45 rano, ludzie jadą do pracy autostradą niedaleko Santa Clarita w Południowej Kalifornii. Chris Traber siedzi na fotelu pasażera w samochodzie swojego kolegi z pracy. Lewą stroną wyprzedza ich motocyklista, jedzie blisko żółtych linii oddzielających pas HOV (dla samochodów z wieloma pasażerami). Dalej pasem HOV jechał srebrny sedan, Nissan Sentra. Motocyklista wyprzedza go prawą stroną, jadąc wciąż wzdłuż żółtych linii. W tym momencie Nissan chciał zjechać na prawy pas. Uderzył motocyklistę.

„Jestem pewien, że kierowca nie widział motocyklisty” - opowiada Traber. „Wystraszył go jak cholera. Motocyklista prawie się przewrócił. Gość wie jak opanować swój motocykl.”

Motocyklista podjechał do Nissana od prawej strony i rozpoczęła się gestykulacja. Traber tego nie słyszał, ale wyglądało to tak „jakby motocyklista mówił coś w stylu ‚hej, prawie mnie uderzyłeś, uważaj!'”. Wtedy kierowca coś odpowiedział i sprawy potoczyły się w złym kierunku. Motocyklista zaczął kopać drzwi pasażera.

Wtedy Traber pomyślał, że musi wyciągnąć telefon i zacząć nagrywać. Motocyklista z kolei zwolnił i podjechał do Nissana od strony kierowcy. Sami widzicie, co było dalej:

Kierowcy Nissana nic się nie stało. Kierowca białego pickupa, starszy człowiek, został zabrany do szpitala w stanie niezagrażającym życiu. Kierowca nissana obficie go przepraszał. Motocyklista zbiegł z miejsca zdarzenia.

Policja prowadzi dochodzenie w sprawie. Kierowca Nissana nie otrzymał jeszcze żadnego mandatu, a motocyklista jest poszukiwany. Śledczy chcą przesłuchać obu kierowców, zanim podejmą decyzje.