Film z (niemalże) najechania na tył motocykla stał się argumentem w ruchu na rzecz „lane splitting” w Nowym Jorku.

W Mieście Nowy Jork jazda motocyklem pomiędzy samochodami jest niedozwolona. A tak się składa, że NY to najludniejsze miasto w Stanach Zjednoczonych, a zarazem centrum jednej z najludniejszych aglomeracji na świecie, a to przekłada się na spore korki. Motocykliści też muszą stać.

Kilka dni temu społeczność nowojorczyków, a szczególnie motocyklistów, rozpoczęła ruch mający na celu zalegalizowanie „lane splitting” wzorem Kalifornii czy od niedawna Utah. Zapalnikiem było nagranie z kasku od Jasmine Islam toczącej się w korku na swoim Kawasaki.

Pomimo powolnego i gęstego ruchu, kierowca z tyłu popełnił poważny błąd – potrącił Jasmine i z impetem najechał na tył kolejnego samochodu.

Jak powiedziała motocyklistka: „Boli mnie noga, ale nie jest źle. Odpowiednie obuwie pomogło, inaczej pewnie skończyłabym w szpitalu”.

Jej motocykl ma się gorzej, złamał się uchwyt lewego podnóżka, dźwignia biegów wisi luzem, a więc jeździć się nie da. Na szczęście wszyscy pozostali także wyszli ze zdarzenia bez większych urazów.

Dlaczego kierowca spowodował wypadek? Jasmin nie jest pewna: „Wyglądało, jakby był na haju – był zdecydowanie zbyt spokojny, jak na tego typu wypadek. Nie miał do tego żadnego wytłumaczenia, a ja raczej nie byłam w nastroju, aby go słuchać.”

Mimo, że wypadki z najechaniem na tył motocykla są bardzo rzadkie, to są również bardzo niebezpieczne. Nagranie kolizji stało się argumentem, aby w Nowym Jorku zalegalizować jazdę pomiędzy samochodami. O podobnej sprawie pisaliśmy zaledwie wczoraj na przykładzie wypadku motocyklowego z Kutna.

Do tej pory Ministerstwo Transportu Nowego Jorku radziło motocyklistom, aby trzymali się środka pasa ruchu. Mamy nadzieję, że przepisy ulegną zmianie. Gdyby Jasmine rzeczywiście jechała środkiem pasa, wypadek mógłby skończyć się znacznie mniej przyjemnie.