Władze Kolumbii Brytyjskiej (prowincja Kanady) postanowiły wprowadzić mandaty zaczynające się od 1600 zł za distracted driving.

W USA oraz w Kanadzie istnieje wykroczenie o nazwie distracted driving. Bezpośrednio można to przetłumaczyć jako rozkojarzone prowadzenie. W praktyce chodzi przede wszystkim o używanie telefonu w trakcie jazdy (smsy, połączenia, emaile, facebook…) oraz o wszelkie inne czynności, których nie powinno wykonywać się siedząc za kierownicą samochodu, czyli spożywanie posiłków, robienie makijażu, czy oglądanie filmów.

W samej prowincji Kolumbia Brytyjska, w roku 2015 przez distracted driving życie straciło 66 osób, a 630 osób zostało poważnie rannych. Nie ma co ukrywać, że to wykroczenie jest szczególnie niebezpieczne dla motocyklistów, którzy i tak są słabiej widoczni na drodze, niż samochody. Władze postanowiły ukrócić ten proceder – sposobem ma być drastyczne podniesienie mandatów.

Rozpoczynając od 1. czerwca, pierwszy mandat za distracted driving będzie kosztował kierowcę 543 dolary kanadyjskie, czyli równowartość około 1624 zł. Początkujący kierowcy zostaną wtedy skierowani na zweryfikowanie możliwości posiadania prawa jazdy z możliwością odebrania uprawnień na okres od 3 do 12 miesięcy. Jednocześnie od 1. czerwca pisanie smsów lub maili będzie klasyfikowane przez komisję jako czynność wysokiego ryzyka.

Drugie przewinienie w ciągu 12 miesięcy to już mandat w wysokości 888 CAD, czyli ok. 2656 złotych. Do tego za drugie (i każde następne) przewinienie, na weryfikację skierowany zostanie każdy kierowca. Trzeci mandat za distracted driving w ciągu roku to 1628 CAD, czyli ok. 4871 zł. Jeżeli któryś kierowca mimo wszystko wiąż pozostanie za kółkiem i wciąż będzie używał telefonu, kolejne kwoty szybują drastycznie do góry: 4. mandat – 8521 złotych; 5. mandat – 12351 złotych; a dziesiąty mandat to już równowartość 44665 złotych.

Kanadyjczycy zgadzają się, że z distracted driving trzeba walczyć, a wysokie mandaty to dobry sposób… O ile policjanci nie zaczną traktować tego wykroczenia jak maszynkę do robienia pieniędzy. Z drugiej strony – jeżeli nie używasz telefonu w trakcie jazdy, nic ci nie grozi.

A gdyby w Polsce ustanowić szokująco wysokie mandaty za używanie telefonu w trakcie jazdy? Myślicie, że to byłby dobry sposób na poprawę bezpieczeństwa?