Wystarczyło kilka wystrzałów z wydechu motocykla, aby wywołać masową i niebezpieczną panikę w centralnym punkcie Nowego Jorku.

W czwartek po 22:00 na tłocznym Times Square w Nowym Jorku zrobiło się wyjątkowo niebezpiecznie. Przejeżdżający motocykl kilkukrotnie wystrzelił z wydechu. Dźwięk był łatwy do pomylenia z wystrzałami z broni palnej – tym bardziej, że zaledwie kilka dni wcześniej miały miejsce dramatyczne strzelaniny w El Paso oraz Dayton. Ktoś zaczął uciekać, ktoś krzyczał „shooter”. Zadziałała psychologia tłumu. Doszło do masowej paniki.

Nagrywając widok na Times Square, Emma uchwyciła wystrzały z wydechu:

Setki ludzi uciekało w popłochu. Wbiegali do restauracji, sklepów i teatrów. Wskakiwali na scenę, uciekali na zaplecze teatru. Aktorzy przerwali sztukę i ukryli się w przebieralni. Ludzie w sklepach i restauracjach przeskakiwali przez stoliki i przez kasy, ukrywali się gdzie tylko mogli. Wiele osób płakało, klęczało na podłodze, dzwoniło do najbliższych.

Jeden z raportów telewizyjnych:

Surowe nagrania z trzech kamer monitoringu:

Na Times Square zawsze obecna jest policja. Powódź zgłoszeń na 911 spowodowała, że na miejscu pojawiło się znacznie więcej jednostek. Policja szybko ogłosiła, że okolica jest bezpieczna. Jak raportuje NYPD, w masowej panice ucierpiały 22 osoby. W większości były to niegroźne stłuczenia, jednak 4 osoby trafiły do szpitala na dalsze badania.

Tym razem panika na Times Square wywołana została „niewinnym” motocyklem, jednak zdarzenie obnażyło kilka problemów. Społeczeństwo żyje w napięciu i strachu o własne bezpieczeństwo – wystarczył hałas przypominający wystrzały, a panika zapanowała natychmiast. Brakuje także protokołów bezpieczeństwa – co by było, gdyby atak był prawdziwy? Służby bezpieczeństwa analizują sprawę.