Z jednej strony ubezpieczyciel mógł odmówić, bo nie zgadzał się jeden z warunków umowy zapisany małym drukiem. Ale kosztem ludzkiego życia?

Były marynarz marynarki wojskowej, 34-letni mieszkaniec Workington w Wielkiej Brytanii, Christopher Peck na początku kwietnia wybrał się na swoją motocyklową przygodę życia. Planował ją od dwóch lat, a na wszelki wypadek ubezpieczył się w trzech różnych towarzystwach ubezpieczeniowych. Miał spędzić 4 miesiące jeżdżąc po Ameryce Południowej, Środkowej i Północnej. Po zaledwie dwóch tygodniach, dnia 20 kwietnia jego przygoda niespodziewanie zakończyła się w Brazylii, nieopodal granicy z Boliwią. Powodem był pijany kierowca samochodu, który zaledwie 4 godziny wcześniej opuścił więzienie. Jadąc z naprzeciwka, uderzył czołowo w Christophera.

Zderzenie czołowe było dramatyczne w skutkach. Zanim medycy dotarli na miejsce, minęło półtorej godziny. Peck doznał amputacji części lewej nogi na miejscu. Miał połamane wszystkie żebra, złamaną miednicę, pękniętą kość udową oraz obrzęk mózgu. Ze względu na rozległe obrażenia, Christopher został wprowadzony w śpiączkę oraz rozpoczęto dializowanie z powodu niepracujących nerek.

Christopher Peck wypadekJego stan poprawiał się, aż w piątek 27. kwietnia Christopher przeszedł kolejną operację usunięcia pozostałej części nogi ze względu na rozprzestrzeniającą się infekcję. W poniedziałek 30. kwietnia raportowano o ogólnej infekcji organizmu. W środę 2. maja Christopher Peck zmarł.

Christopher spędził w lokalnym szpitalu 13 dni. Przez ten czas lekarze prowadzący uważali, że Peck wymaga natychmiastowego przeniesienia do lepiej wyposażonego szpitala w Sao Paulo, co znacznie poprawiłoby szanse na przeżycie. Te koszty miało pokryć ubezpieczenie. Rodzina Pecka przede wszystkim prosiła o pomoc w World Nomads, gdzie Christopher wykupił główne ubezpieczenie motocyklowe. Poza tym miał ubezpieczenia w swoim banku Halifax, a także motocyklowe ubezpieczenie w Allianz. Jednak żadna z trzech firm nie chciała pokryć tego rachunku.

Rodzina Pecka rozważa pozwanie agencji ubezpieczeniowej World Nomads, która sprzedała Christopherowi ubezpieczenie podróżne pokrywające motocykle. Jednak w warunkach ubezpieczenia zawarty był zapis (małym drukiem, niemalże niemożliwym do zauważenia – jak twierdzi brat Christophera, Sean Peck), że ubezpieczenie pokrywa motocykle jedynie do pojemności 125 ccm. Christopher jechał większym motocyklem.

Sean Peck nie zamierza odpuszczać agencji ubezpieczeniowej World Nomads, która „reklamuje się, jako ubezpieczenia dla niezależnych podróżników, z jedną z najdłuższych list pokrytych aktywności”. Sean nagrał nawet, jak inny członek rodziny wykupuje takie samo ubezpieczenia motocyklowe, jako dowód na to, że firma celowo ukrywa fakt ograniczenia pojemności do 125 ccm.

Przykra historia śmierci Christophera Pecka pokazuje, że warunkom ubezpieczenia należy poświęcać maksymalnie dużo uwagi. Ta historia motywuje też do zadania pytania dużym korporacjom – czy jeden zapis w warunkach ubezpieczenia warty jest ludzkiego życia?