Kilku motocyklistów jechało drogą Angels Crest Hwy w okolicy Los Angeles. Piękne widoki, dobry asfalt, świetne zakręty. Ta trasa jest satysfakcjonująca, ale przy okazji niebezpieczna: zakręty bywają ślepe lub zacieśniające, a za barierką straszy strome urwisko.

David Park nagrywał wszystko kamerą na kasku. Jego kolegę najwyraźniej wyrzuciło na pierwszym zakręcie, spanikował przed drugim i pojechał prosto w barierkę. Tam dosłownie wyrzuciło go w powietrze, prosto w zarośnięte drzewami urwisko. Jak mówi David: „W tym ułamku sekundy, gdy widziałem go lecącego nad drzewami w dół klifu, pomyślałem, że już jest martwy. Nie miałem pojęcia co jest tam na dole.” Rzeczywiście, lot wygląda przerażająco.

Ale motocyklista przeżył! David natychmiast pobiegł mu na ratunek, mimo że sam miał problem, aby do niego zejść. Motocyklista wyciągnięty z miejsca zdarzenia śmigłowcem, po czym poleciał do szpitala – obrażenia to jedynie pęknięty obojczyk. Ekipa ratowników była zaskoczona, że motocyklista doznał tak mało obrażeń oraz że szybko wyszedł ze szpitala w dobrym humorze. Miał szczęście!