Skoki, walka na łokcie, dużo dobrej zabawy. Wszystko to na wypożyczonych skuterach!

Mówi się, że gdy ktoś uwielbia motoryzację, ma benzynę we krwi. W przypadku Travisa Pastrany jest odwrotnie: być może zostało jeszcze trochę krwi w benzynie płynącej w jego żyłach. Ten facet ścigał się, skakał, freestyle’ował oraz ekstremalnie testował prawdopodobnie każdy typ pojazdu. No i skoczył z samolotu bez spadochronu. Teraz ma 34 lata i nie zwalnia tempa, ale umie też się dobrze bawić.

Odwiedził ostatnio Kapsztad w RPA, gdzie z ekipą wypożyczyli skutery. Wpadli na świetny pomysł, aby zorganizować wyścig na szczyt Lion’s Head. Zasady były proste: nie ma zasad oraz nikt nie znał drogi, a ostatni na mecie wchodzi do lodowatej wody z rekinami.

Nie ma szans, aby połowa tego filmu nie była ustawiona… A jednak samo oglądanie to miła rozrywka. Nie mówiąc nic o tym, że sami chętnie dołączylibyśmy do takiego wyścigu.