Oto kolejny dowód na to, że jeżdżąc motocyklem, należy myśleć za wszystkich dookoła.

Akcja działa się gdzieś w USA. Doug na swoim Gixerze zatrzymał się przed skrzyżowaniem, wyjeżdżając z podporządkowanej. Wtem, skręcający w jego stronę samochód, zwyczajnie go staranował. Na szczęście kierowca jedynie przytarł go bokiem.

Zanim obejrzycie nagranie z kamerki, przeczytajcie rozbudowany opis sytuacyjny od Douga:

„Zbliżając się do znaku stop, byłem na środku drogi, na żółtej linii, ale w ostatniej sekundzie odbiłem w prawo, aby całościowo znajdować się na swoim pasie. Jak widzicie na filmie, musiałem wyjechać poza znak stop, aby móc dobrze rozejrzeć się w obie strony (tak, powinienem zatrzymać się zarówno przed znakiem stop, a później drugi raz przed rozejrzeniem się). Zauważyłem, że nadjeżdżający z prawej strony samochód ścina zakręt zbyt mocno, ale byłem przekonany, że to po prostu będzie jeden z tych dupków, którzy przejadą na milimetry, tylko po to żeby być dupkiem. 

Gdy kierowca mnie potrącił, ani nie zwolnił, ani nie zamierzał się zatrzymywać. Później powiedział mi i policji, że nawet nie wiedział, że mnie uderzył. Naprawdę, ludzie, to nie było tak, że gość cofał i nie zauważył, że w coś puknął – on przecież potrącił mnie swoją stroną samochodu, cholera, co tu się stało…

Gdy pobiegłem za nim, chciałem uderzyć w jego szybę, aby skupić jego uwagę. Nie miałem zamiaru zbić mu szyby, chciałem tylko zwrócić uwagę. Natychmiast jak szyba pękła i zauważyłem, że to starszy człowiek, poczułem się okropnie.

Zarówno firma ubezpieczeniowa oraz policja widziała nagranie i wszyscy zgodnie stwierdzili, że to kierowca samochodu jest winien w tej kolizji.

Nic ekscytującego nie wydarzyło się już po zakończeniu nagrania.”