Jeżeli mamy wierzyć w oryginalny opis tego filmu, to scenariusz jest czarny: „Motocyklista nagrywa własną śmierć”. Nie mamy żadnego potwierdzenia, czy to prawda, więc trzymamy kciuki, że motocyklista jednak żyje.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że wypadek wygląda bardzo drastycznie, a główny bohater przegiął w zasadzie na własne życzenie…

Dwóch motocyklistów zatrzymuje się na skrzyżowaniu, gdzieś w Turcji. Następuje krótka wymiana zdań: - Gdzie oni są? – Jedźmy się przejechać. Facet na Yamasze R6 odkręca całkiem mocno, narzuca bardzo szybkie tempo. Niestety prędkość okazuje się zbyt duża dla głównego bohatera na Fazerze. Motocyklista panikuje w zakręcie i swoją jazdę kończy na barierce. Trzymamy kciuki, aby oryginalny tytuł kłamał. Mamy też nadzieję, że Wy nie jeździcie szybciej niż potraficie – nawet, jeżeli presja ze strony szybkich kolegów jest silna.