Dobrze, że po wypadku chcesz wrócić na motocykl. Ale gdy pokonał cię zwykły zjazd z obwodnicy, może pora udać się na szkolenie?

Sandra mieszka w Kalifornii, jeździ na Yamasze R6 i wszystko wskazuje na to, że jest (aktualnie ma przerwę) świetną motocyklistką. Niestety to jedynie pozory z Instagrama. I nie piszemy o tym dlatego, żeby się z niej śmiać. Raczej dlatego, aby wyciągać wnioski.

Otóż Sandra wrzuca wiele zdjęć i trochę filmów ze swoich jazd motocyklowych ze znajomymi. Ma spersonalizowaną R-szóstkę w biało-różowych barwach. Mieszka w słonecznej Kalifornii pełnej świetnych dróg motocyklowych. No i na którymś z wyjazdów Sandra zaliczyła wypadek. Było naprawdę poważnie, Sandra złamała kość piszczelową i strzałkową lewej nogi, trafiła na stół operacyjny, a teraz ma w nodze tytanowy pręt. Długa rehabilitacja to nic przyjemnego, ale na szczęście Sandra nie straciła nogi.

A teraz zobaczcie, jak wyglądał ten wypadek. To był bardzo „mało agresywny” zjazd z obwodnicy. Dwa szerokie pasy, wyprofilowana jezdnia, niezbyt ciasny zakręt i nieduża prędkość. A jednak Sandra totalnie spanikowała, zrzuciła nogi z podnóżków, wyprostowała motocykl, prawie bez hamowania uderzyła w barierę i spadła z nasypu. Nieprzyjemna sprawa:

Wypadek miał miejsce 8. października. Sandra chodzi, ma kilka blizn, generalnie jest w porządku. Co bardzo ważne, Sandra ani trochę nie traci motocyklowego ducha – wciąż wrzuca na swojego Instagrama motocyklowe zdjęcia, wciąż cieszy się jednośladami oraz ma zamiar jak najszybciej powrócić na swoją R6.

Zabrakło tam tylko jednego, według nas najważniejszego. W żadnym z dotychczasowych postów na temat powrotu na motocykl, nie znaleźliśmy niczego na temat podnoszenia swoich motocyklowych umiejętności. Zapisanie się na profesjonalne szkolenie przecież nie jest ujmą na honorze. Jeżeli Sandra będzie dalej jeździła na takim poziomie, jak na powyższym filmie, to z przykrością nie wróżymy jej zbyt wielu bezwypadkowych kilometrów…