Od razu informujemy, że w poniższej sytuacji nie wiemy, kto oficjalnie jest sprawcą wypadku, ani który kierowca jakie otrzymał mandaty. Autor filmu zaznacza jedynie, że motocyklista nie został poważnie ranny. Miał obitą nogę oraz niegroźny ból pleców. 

Autor nagrania posiada w samochodzie dwie kamerki, z ujęciem do przodu i do tyłu. Zwróćcie uwagę na białego dostawczaka tuż przed autorem. Gdy w tylnej kamerze, na kończącym się pasie widać nadjeżdżający samochód, kierowca dostawczaka wysuwa się blokując mu drogę. Najwyraźniej instytucja pod nazwą „szeryf drogowy z własną teorią o jeździe na suwak” występuje nie tylko w Polsce, ale również w Szwecji.

Kilkadziesiąt metrów później (od momentu 0:36) sytuacja się powtarza. Z tyłu nadjeżdża motocyklista, wyprzedza prawym poboczem. Wtedy szeryf jak gdyby nigdy nic, zjeżdża na prawo. Niestety nie zorientował się, że motocyklista jedzie trochę szybciej. Efekt? Motocyklista parkuje dokładnie w prawym boku dostawczaka.

Powtarzamy, że nie znamy wyroku sądu, czy chociażby opinii policji, więc to jest jedynie nasza ocena sytuacji: motocyklista może otrzymać mandat za nielegalne wyprzedzanie i w ogóle nie powinno go tam być, jednak to kierowca dostawczaka winien jest kolizji. Przekroczył linię ciągłą, nie użył kierunkowskazu, nie upewnił się o bezpieczeństwie manewru, zajechał motocykliście drogę. Zgodzicie się?

Z opisu filmu wynika, że motocyklista początkowo wziął winę na siebie. Później jednak otrzymał nagranie z wypadku i dostarczył je do ubezpieczyciela. Dalszego rozwoju spraw nie znamy.