„Long time no see” jak to mawiają za Wielką Kałużą. Tego rzeczywiście dawno nie było. Film od supermotowej ekipy Supermotoretards w stylu, dzięki któremu stali się sławni. Czyli zwykła, codzienna pojeżdżawka z kolegami na supermociakach. Przez „zwykła” rozumie się radosne wjeżdżanie gdzie popadnie, na ścieżki rowerowe, hałdy żwiru, skoki i inne tego typu rozrywki. Oczywiście w „dniu na supermoto” nie może zabraknąć elementu latania na jednym kole. Ogląda się przemiło, aż trzeba wyciągnąć supermociaka z garażu… albo w końcu go kupić.