Jak to jest z tankowaniem motocykla… Siedzicie na nim w trakcie tej operacji? Czy schodzicie z motocykla, stawiając go na stopce bocznej lub centralnej? 

Motocykliście o ksywce MotoTurtle zdarzyła się awaria pompy na stacji benzynowej skutkująca niekontrolowanym rozlewem benzyny. Komentujący używają tej sytuacji jako przykładu: „dlatego schodzę z motocykla przed tankowaniem”.

Opiszmy co tu się stało. MotoTurtle tankował swoją Yamahę MT-07. To ten typ stacji, gdzie najpierw się aktywuje kartę płatniczą, a później dopiero zaczyna tankować. Gdy Turtle chciał już zakończyć tankowanie, pistolet pompy nie odbił - nieustannie wylewał paliwo. Sporo benzyny poleciało na motocykl, trochę pewnie na ciuchy, a większość już na ziemię. Gdy Turtle usiłował zmusić pistolet do reakcji, ktoś poinformował obsługę stacji i pompa została wyłączona zdalnie.

Sytuacja była dość niebezpieczna. Benzyna (jej opary) jest przecież wysoce łatwopalna, wylało się jej przynajmniej 9-10 litrów. Motocykl ma gorące elementy, jak silnik czy wydech – z łatwością mogło dojść do zapłonu i tragedii. Właśnie dlatego niektórzy uważają, że lepiej tankować stojąc obok motocykla. Wtedy łatwiej o ucieczkę.

Jakie jest wasze zdanie na ten temat tankowania motocykla?

Zobacz też: Jak zniszczyć dwa motocykle jednego dnia – pożar i szlif na stacji benzynowej

Kwestie bezpieczeństwa to jedna sprawa, ale przyjrzyjmy się też reakcji pracowników stacji benzynowej. Tankując do pełna, MotoTurtle zazwyczaj płaci 13 funtów. Tym razem zapłacił 26 £ (pamiętajcie, że kartę płatniczą musiał wprowadzić przed podniesieniem pistoletu), a więc logiczne, że domagał się zwrotu za paliwo rozlane z powodu usterki pompy. Obsługa stacji zaproponowała mu zwrot zaledwie 5£, a po dyskusji dołożyła żeton na myjnię. MotoTutrle słusznie więc zapowiedział, że wybiera się do managera (pracującego w innym miejscu). Manager zdążył jednak zareagować zanim MotoTurtle odjechał – motocyklista otrzymał pełny zwrot rachunku.