Obejrzyjcie nagranie od pewnego motocyklisty ze Stanów. Jechał lewym pasem, tuż za furgonetką. Ta w pewnym momencie awaryjnie hamuje i ucieka na pas obok, a motocyklista niemalże melduje się w bagażniku stojącego w korku samochodu. Sprawdźcie video oraz cytat od autora:

Frajer w furgonetce nie patrzył na drogę i prawie uderzył w samochody przed nim. Ostro hamował i uciekł na drugi pas w ostatniej sekundzie. Ale jako że to duży samochód z przyciemnionymi szybami, to ja nie widziałem co jest przednim i też musiałem awaryjnie uciekać w ostatniej chwili…

Chwila, chwila! Jeżeli dobrze rozumiemy, to motocyklista jest zły, że prawie miał wypadek i stara się zrzucić część winy za tę sytuację na kierowcę furgonetki. Czy Wam też wydaje się to trochę nie na miejscu? Gdy zagłębiliśmy się w komentarze pod filmem, po kilku prztyczkach od internautów, autor jednak przyznaje, że też nie był bez winy. Ale wciąż stara się podkreślać, że kierowca furgonetki mógł dokładniej obserwować drogę przed sobą…

Może i kierowca rzeczywiście jechał nieostrożnie, ale… co z tego?! Nam wydaje się, że my, jako motocykliści, zawsze powinniśmy mieć oczy dookoła głowy. Tym bardziej, jeżeli jedziemy za furgonetką z przyciemnionymi szybami! Co Wy na to?