Miło jest samodzielnie dokonywać napraw we własnym motocyklu. Ale z materiałami łatwopalnymi, jak benzyna, należy uważać.

Motocykliści często mają to do siebie, że lubią samodzielnie dokonywać napraw przy swoich motocyklach. A to trzeba przeczyścić gaźnik, a to wymienić klocki hamulcowe, czy po prostu dobrze wyczyścić cały sprzęt. Oczywiście czasem zdarzają się momenty „o cholera”, po których człowiek uczy się na własnych błędach. Ale Peter Biggs miał najgorzej, spalił własny dom. Na szczęście nikomu nic się nie stało – żona z dwójką dzieci byli na zakupach.

dom motocykl garaz naprawa

59-letni Peter mieszka z rodziną w domu w miasteczku Cliffe, hrabstwo Kent, Wielka Brytania. Sobotę (26 stycznia) postanowił spędzić w garażu, pracując przy swoim motocyklu. Opowiadając o historii dla Kent Online, Peter powiedział:

„Grzebałem przy swoim motocyklu i pomyślałem, że dobrym pomysłem będzie spuszczenie paliwa ze zbiornika. Robiłem to już wcześniej i nie jest to trudne – nawet otworzyłem drzwi garażowe dla lepszej wentylacji, ale to najwyraźniej nie wystarczyło.

Wszystko szło jak po maśle, ale nagle nastąpił potężny wybuch i rozbłysk. Podskoczyłem ze strachu i właśnie wtedy upuściłem zbiornik i rozpoczęło się piekło.

Były wybuchy, które brzmiały jak ze strzelby – to opony wybuchały. Wszystko działo się tak szybko i brutalnie, że nie wierzyłem. Nie zdajesz sobie sprawy, jak szybko to się rozwija.”

Będąc w szoku i panice, Peter pobiegł do domu po wodę, celem ugaszenia pożaru. A gaszenie benzyny wodą to najgorszy pomysł. Jak tylko rzucił wodę w ogień, doznał poparzeń lewego ramienia oraz czoła.

Dom po pozarze naprawa motocykla

Na miejscu pojawiło się 6 jednostek straży pożarnej, z pożarem walczyli przez 2 godziny. Spłonęło ponad pół domu Briggsów. Trzy osoby doznały niegroźnych obrażeń.

Żony i dzieci szczęśliwie nie było w domu w trakcie pożaru – udali się na zakupy. W trakcie walki strażaków z ogniem, Peter musiał wykonać prawdopodobnie najtrudniejszy telefon w życiu: zadzwonił do żony, informując że spalił własny dom.

„Gdy zadzwoniłem do Louise, powiedzieć jej co się stało, wpadła w histerię. Nigdy nie kochała mojego motocykla, więc to było tym bardziej dramatyczne.”

Po pożarze Peter czuł się, jakby stracił wszystko.

„Ta sobota była naszą 12. rocznicą w tym domu i właśnie skończyliśmy go urządzać do końca. Wszystko co mieliśmy, było nowe. Teraz tego nie ma. Przerażające. Motocykl był moim hobby, straciłem wszystko, a co najważniejsze – straciliśmy nasz dom.”

Po wszystkim Peter dziękował każdej osobie, która pomogła mu w kluczowym momencie.

„Byłoby zdecydowanie gorzej, jeżeli nie pomógłby mi mój zięć, Jet, a także sąsiedzi, Matthew i Neil. Przeszli przez tylne ogrodzenie, udało im się uratować moje dwa małe psy. Do tego zamknęli drzwi kuchenne, dzięki czemu ogień nie rozprzestrzenił się na dolnym poziomie domu. Wyłączyli zawór gazowy, a także ewakuowali mojego sąsiada z ogrodu. Nie jestem w stanie odpowiednio im podziękować, ich zachowanie było niewiarygodne.

Strażacy byli wspaniali. Jeden zespół walczył z ogniem, a drugi przykrywał moje meble, aby uratować w domu ile się tylko dało.

Duch lokalnej społeczności jest niesamowity. Dziękuję wszystkim, którzy nam pomogli. To było dla nas okropne doświadczenie, ale wiem, że razem z Louise uda nam się odbić.”

Sąsiedzi ruszyli z akcją crowdfundingową. Z celu £600 uzbierano już 960 funtów.

Uważajcie przy amatorskich naprawach motocykli – szczególnie pracując z materiałami łatwopalnymi.

Peter Biggs

Peter Biggs