W tym przypadku inżynierowie Hondy chyba trochę przekombinowali.

Wielkie Skrzydło już nie od wczoraj zastanawia się nad motocyklem trzykołowym, który będzie przechylał się w zakrętach jak zwykły jednoślad. Patentów na temat przedniego zawieszenia było już wiele, jak na przykład w 2015 roku, kiedy to Honda zastanawiała się nad 3-kołowym NC750. Jednak palmę pierwszego „poważnego” motocykla na rynku zgarnęła Yamaha Niken – zanim ją zlinczujecie po raz kolejny, polecamy się przejechać, a przynajmniej przeczytać nasz test w MotoRmanii.

Teraz Honda idzie za ciosem i patentuje kolejny pomysł na przednie zawieszenie. Tym razem konstrukcja jest kosmicznie skomplikowana.

Honda motocykl trójkołowy

Przednie koła wysunięte są mocno do przodu, opierają się na czymś, co można nazwać wahaczami pchanymi ze skrętnymi piastami. Są wahacze górne i dolne, są tam też drążki sterujące, a konstrukcja przodu podtrzymywana jest dwoma amortyzatorami.

W tylnej części jest jeszcze gorzej. Mamy tutaj ogromne odlewy boczne, do których zamocowana jest cała symfonia dźwigienek i wahaczy ustawionych poziomo, pionowo oraz gdzieś w środku.

Honda motocykl trójkołowy 1

Nawet nie próbujemy dokładnie tłumaczyć jak to ma działać, bo sami nie jesteśmy do końca pewni. Ale na podstawie rysunków patentowych chyba sami możecie zauważyć, że konstrukcja rzeczywiście jest całkiem skomplikowana. Nie można też nie odnieść wrażenia, że wszystko będzie ogromne w rozmiarze, ciężkie i toporne. No i dlaczego koła są tak daleko względem reszty motocykla?

Patenty mają to do siebie, że często zamiast trafiać do produkcji, kończą swój żywot w szufladzie. Czy w tym przypadku będzie podobnie?