Kilka dni temu, 21. sierpnia. Polska, Warszawa, skrzyżowanie al. Sikorskiego z al. Wilanowską. Akcję oglądamy z kamerki pokładowej w przypadkowym samochodzie. Zapala się zielone światło, wszyscy ruszają, skuter też. Wtem akcja zmienia się tak, jakbyśmy przenieśli się na szerokie drogi Arabii Saudyjskiej, gdzie bogate dzieci driftują swoimi sedanami. Skuter tak solidnie zamiata bokami, że nawet gdybyśmy chcieli, nie zrobilibyśmy tego lepiej.

Niestety jednak kobieta kierująca skuterem wcale tego nie chciała. Autor filmu, który był na miejscu w przeciwieństwie do komentujących, twierdzi, że powodem była śliska ciecz rozlana na asfalcie. Takie poślizgi nie dzieją się bez przyczyny, więc albo ciecz, albo pechowe połączenie mokrego asfaltu, brudu, zużytej opony i kto wie czego jeszcze… Na szczęście kobiecie nic się nie stało, a trzeba przyznać, że walczyła do końca.

Zastanawiające jest z kolei zachowanie kierowcy białej skody na lewym pasie. Jeżeli widział, że dzieje się coś złego, to dlaczego nie zostawił bezpiecznego odstępu?