Minister Energii zapewnia, że cena paliw nie wzrośnie, a opłata zostanie pokryta przez koncerny paliwowe.

Sejm przegłosował w środę nową ustawę o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Teraz ustawa trafi do senatu. Wprowadza ona między innymi opłatę emisyjną od paliw. Rząd podkreśla, że podwyżkę pokryją producenci paliw, a pieniądze przeznaczone zostaną m.in. na walkę ze smogiem. Opozycja z kolei uważa, że to kolejny podatek dla kierowców.

Za wprowadzeniem ustawy głosowało 231 posłów, przeciw było 199, wstrzymało się dwóch. Nowa opłata wyniesie 10 groszy brutto za litr benzyny i oleju napędowego. 15% uzyskanych środków trafi do powstającego Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, a pozostałe 85% do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Rząd chce w ten sposób wesprzeć rozwój napędów alternatywnych oraz chce finansować walkę ze smogiem.

Ministerstwo Energii szacuje, że za sprawą „opłaty emisyjnej” w samym 2019 roku do budżetu trafi 1,7 mld złotych. Z kolei Biuro Analiz Sejmowych ocenia, że suma wyniesie około 2 – 2,5 mld złotych.

Pytany o to, czy cena paliw w takim razie znowu wzrośnie, minister energii Krzysztof Tchórzewski zaznacza, że tak się nie stanie. Opłatę na swoje barki podobno mają wziąć koncerny paliwowe. Czy tak rzeczywiście się stanie? Mało kto wierzy w takie zapewnienia. Nawet jeżeli cena na dystrybutorze nie wzrośnie bezpośrednio, to może zwiększyć się każdym innym miejscu na stacji paliw.