Wiceminister na nowo zinterpretował prawo i według niego piesi mają pierwszeństwo. Ale ich bezpieczeństwa nie da się poprawić, bo to wymagałoby wielu zmian w prawie i infrastrukturze, a w efekcie – w kulturze jazdy. Natomiast w Jaworznie się udało…

źródło: BRD24.pl

Polska debata na temat tego, czy pieszy powinien mieć pierwszeństwo nawet zanim wejdzie na przejście dla pieszych, wciąż trwa. Zamiast pochylić się nad modernizacją infrastruktury i wyznaczeniu nowych, „zachodnich” standardów budowania przejść dla pieszych, posłowie walczą z zapisem kilku zdań w ustawie.

Jak donosi portal BRD24.pl, na początku roku Janusz Wojciechowski, były prezes NIK, obecny audytor w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, złożył petycję w sprawie zmiany przepisów dotyczących pieszych. W petycji wnosił o jasny zapis, że to piesi mają pierwszeństwo jeszcze zanim wejdą na pasy. Tak jak stanowi Konwencja Wiedeńska.

Komisja ds. Petycji przekazała dezyderat (akt prawny – Wikipedia) do premiera – pomimo tego, że obecni na komisji przedstawiciele Policji i MSWiA raczej nie chcieli takiego zapisu w prawie.

Sprawa trafiła do Ministerstwa Infrastruktury, a odpowiedział wiceminister Rafał Weber. Stwierdził, że zmiana jest niepotrzebna, jednak jednocześnie uargumentował to zaskakującą interpretacją obowiązującego prawa.

Do tej pory ustawa nadawała pieszym pierwszeństwo gdy już znajdowali się na przejściu. Dopiero rozporządzenie dotyczące znaków D-6a oraz D-6b (przejście dla pieszych / przejście dla pieszych i przejazd dla rowerów) dodawało na kierowców obowiązek zwolnienia lub zatrzymania się w przypadku pieszych „wchodzących na przejście”.

Ustawa stoi jednak wyżej w hierarchii prawnej, dlatego rozporządzenie nie mogło zmieniać jej brzmienia. Dlatego właśnie postuluje się o wpisanie do ustawy Prawo o Ruchu Drogowym stosownego zapisu na ten temat.

W swojej odpowiedzi wiceminister infrastruktury Rafał Weber twierdzi jednak, że powyższe przepisy obowiązują łącznie, dlatego piesi już teraz mają pierwszeństwo nad pojazdami nawet mając zamiar wkroczyć na przejście. To oznacza także, że wskazania Konwencji Wiedeńskiej są realizowane.

Jak napisał wiceminister Rafał Weber: „Oznacza to, że kierujący pojazdem zbliżając się do przejścia dla pieszych, z jednej strony powinien skoncentrować się na obserwacji przejścia dla pieszych i jego otoczenia oraz zachowania pieszych, z drugiej zaś — przede wszystkim zmniejszyć prędkość, a nawet zatrzymać się, nie tylko jeżeli pieszy znajduje się na przejściu, lecz także wówczas, gdy z zachowania pieszego wynika, że może on wejść na to przejście. Takiego postępowania należy także oczekiwać od kierującego pojazdem, jeżeli ze względu na warunki ruchu, zwłaszcza ze względu na obecność innych pojazdów, nie widzi on całego przejścia dla pieszych”.

Wiceminister twierdzi, że prawo działa, jednak broni się przed jasnym zawarciem takich zapisów w ustawie. Swoje stanowisko podpiera argumentami, że kraje, które mają takie prawa i w których ginie mniej pieszych, nie robiły badań „przed i po”. A nawet gdyby robiły, to takie badania i tak do niczego się nie przydadzą, ponieważ w Polsce jest inna kultura jazdy, inne poszanowanie prawa oraz inna infrastruktura. 

Uznajemy to podejście za wielce fascynujące. Wiceminister Rafał Weber najwyraźniej uważa, że „jest jak jest”, a szersze spojrzenie na problem jest pozbawione sensu. Pieszych nie da się uratować, bo to wymagałoby wielu zmian na wielu płaszczyznach… Ale pierwszeństwo mają. Pełne opracowanie problemu znajdziecie na BRD24.pl.

Zmiany da się jednak wprowadzić, a świetnym przykładem jest Jaworzno pod Katowicami. Tamtejsze władze zarządziły rewolucję, przebudowano drogi, przystanki i przejścia dla pieszych. W efekcie liczba stłuczek drastycznie zmalała, a na drogach od dawna nikt nie zginął. Można?

Przejście dla pieszych namalowane w 3D - nietypowy pomysł na poprawienie bezpieczeństwa w Niemczech.

Przejście dla pieszych namalowane w 3D – nietypowy pomysł na podniesienie bezpieczeństwa w Niemczech.