W ostatnich kilku dniach polski internet w tempie wirusowym okrążyło nagranie z pokładu BMW M3. Kierowca, do którego pasażer mówi per „Boguś”, jeździ po Warszawie. Ale nie jest to zwykły cruzing, a raczej dziki wyścig jak w grach komputerowych.

Nagranie zaczyna się na ul. Puławskiej, na południu Warszawy, panowie dojeżdżają do mostu Świętokrzyskiego, a następnie wracają do Wilanowa. Krótko mówiąc, pokonali w ten sposób sporą część miasta. Kierowca BMW „łapie się” z motocyklistami, no i zaczyna się wyścig. Jest totalny ogień. Jazda pomiędzy samochodami, pod prąd, czerwone światła, wysepki, pobocza – Boguś jedzie, jakby świat się nie liczył. Motocykliści też nie są tacy święci, ale trzeba przyznać, że w odwadze (głupocie?) nie dorastają Bogusiowi do pięt. Nie zrozumcie nas jednak źle – to nie jest tak, że go podziwiamy. Raczej nie do końca dowierzamy, że to dzieje się naprawdę. Zobaczcie:

Nagranie trafiło do sieci 6. czerwca i na obecną chwilę zostało obejrzane już ponad 820 000 razy. Sporą „popularność” zdobyło w serwisie Wykop.pl – do tego stopnia, że tamtejsza społeczność bardzo szybko zrobiła prywatne śledztwo i wytypowała dwie osoby, które mogły prowadzić to BMW. Według nich jest to Robert N. (pseudonim Frog) lub Bogusław B. Policja również przeprowadziła dochodzenie i aktualnie jest pewna, co do tożsamości kierowcy – jednak nie chce zdradzać jego danych. Jak dowiedzieliśmy się u źródła, najprawdopodobniej dziś odbędzie się zatrzymanie.

Co grozi kierowcy BMW? Policja twierdzi, że póki co ciężko to określić. Na pewno wśród zarzutów znajdzie się potężny zestaw wykroczeń i punktów karnych, który będzie prowadził do zatrzymania prawa jazdy i ewentualnej grzywny. Jednak poza wykroczeniami, na podstawie analizy wszelkich materiałów i dowodów, sąd określi, czy wśród zarzutów znajdą się też podpunkty z kodeksu karnego. W tym niebezpieczeństwo spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, za co może grozić kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Niewiadomą jest też, jak będą brzmiały zeznania kierowcy i czy nie „wykręci się z tego” w jakiś magiczny sposób…

Co z motocyklistami? Przecież tęż nie byli tacy święci. Bez wątpienia jednak są tym razem „mniejszym złem”, a cały gniew opinii publicznej oraz mediów skupił się na kierowcy BMW. Policja jednak dąży do ustalenia tożsamości motocyklistów i ukarania ich zgodnie z popełnionymi czynami.