Nachodząca era elektrycznej motoryzacji wzbudza coraz więcej kontrowersji – postanowiliśmy uporządkować fakty i spojrzeć na całość obiektywnie.

Elektryczna motoryzacja wchodzi szturmem w naszą rzeczywistość chociaż w mediach społecznościowych można odnieść wrażenie, że większość klientów, podchodzi do uzasadnienia ekologicznego coraz bardziej nieufnie, a ta część, która jest wychowana na zapachu benzyny nastawiona jest wręcz wrogo. Dzisiaj narzuca się nam kolejne daty eliminacji pojazdów spalinowych, ale nikt jeszcze nie pokusił się o obiektywne zestawienie bilansu ekologicznego zysków i strat. Zobaczmy co wiemy, czego na pewno nie wiemy,  co okazało się mitem, a co prawdą..

MIT: Daty eliminacji pojazdów spalinowych z ruchu 

Wielka Brytania wprowadza zakaz sprzedaży spalinowych pojazdów na całym terenie UK od 2035. Reszta krajów EU wprowadza daty 2040 – pewnie Polska tutaj niedługo dołączy. Czy daty 2035 -2040 mają rzeczywiste znaczenie? Sądząc po rozwoju oferty „elektrycznej” wyglądają na mit – te daty nie nadążają za dynamiką rozwoju pojazdów elektrycznych. Jeżeli się ona utrzyma ( a tak naprawdę rośnie) to za 10 lat proporcje w ofercie pojazdów się odwrócą – auta i motocykle spalinowe będą na wymarciu. Za 20 lat będą już jak kasety VHS. Nikt nie potrzebuje dzisiaj zakazów sprzedaży kaset VHS, które funkcjonowały jeszcze w latach 90-tych.  Te daty ustawowych eliminacji w zastawieniu z dynamiką wprowadzania elektrycznej technologii przez producentów kompletnie się nie bronią – ich deklaracja najwyraźniej służy innym celom.

2783

MIT : Przywileje 

W Polsce od stycznia pojazdy elektryczne dostają zielone tablice rejestracyjne co ma ułatwić egzekucję przywilejów takich jak korzystanie z buspasów czy dodatkowych miejsc do parkowania. Przykład Norwegii pokazuje, że to krótkotrwała zachęta. Od tego roku niemalże wszystkie przywileje dla aut elektrycznych zostały tam zniesione – po prostu „elektryki” już stanowią w Norwegii większość pojazdów. W Polsce właśnie wprowadzono korektę dopłat do zakupu aut elektrycznych – z ponad około 30 tys. zrobiło się maksymalnie 18 tys. Wielu klientów, którzy zamówili auta poczuło się oszukanych. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć,  iż wszelkie przywileje są chwilowe i będą zależeć od dynamiki wzrostu rejestracji – na razie okazuje się, że tam gdzie elektryczna motoryzacja rośnie, udogodnienia topnieją, a później znikają. W Polsce to zapewne kwestia kilku lat, a nie dekad.

48184b48181b7bf825e52d8bb720a1579b50bb1f08173b1fba2a14b9b49ff3e7

MIT : Tanie podróżowanie 

Tu wszystko zależy za ile kupiłeś pojazd, jakie robisz zasięgi i gdzie go ładujesz – dzisiaj jeszcze może być naprawdę tanio, ale dokonaliśmy bilansu możliwych scenariuszy. Zacznijmy od kwestii rychłej przyszłości. Wszyscy wiemy, że zawartość „cukru w cukrze”, czyli ceny paliwa w cenie paliwa jest na poziomie 43-45%. Na pozostałe 55-57% kwoty jaką płacimy za litr składają się: podatek akcyzowy, opłata paliwowa, podatek vat, marża, opłata emisyjna.

honda-fireblade-petrol

Te potężne wpływy do budżetu nie zostaną przecież odpuszczone – będą systematycznie przenoszone na „koszt tankowania prądem”. Znajdą się sposoby, aby nam tutaj to wszystko pięknie wyrównać.

Wróćmy jednak do teraźniejszości. Jeżeli masz mały samochód lub skuter i możesz zatankować go w domu, a potem w pracy to w zasadzie podróżujesz za darmo – 100km wyjdzie nawet 3zł. W przypadku samochodów problemem ekonomicznym jest wysoka cena zakupu ( rozsądnych rozmiarów auto 150 tys. zł) , ale elektryczne „skuterowe” jednoślady  są na tyle tanie ( poniżej 10 000zł), że może je już kupić każdy – i te ekonomicznie mają sporo sensu. Wracając do dużych aut – tutaj oddajemy głos publikacji Auto- świata.pl , bo oni się znają na tym lepiej niż my : „ Ciągle nie brakuje ładowarek miejskich, w których „zatankujecie” prąd za darmo (np. pod marketami Lidl). Zużycie prądu w autach osobowych to (średnio) od 13 do 30 kWh na 100 km. (…) Najdroższe są ładowarki komercyjne, a w wielu sytuacjach nie da się uniknąć skorzystania z tego rozwiązania. Jeśli okazjonalnie skorzystacie z ładowarki Greenway Polska (można już mówić o porządnej sieci!), to 1 kWh będzie kosztować nawet 2,69 zł (dodatkowo jest pobierana opłata za czas ładowania powyżej 45 min), a to znaczący wydatek – nawet 40 zł za 100 km w małym aucie!”

UQnk9kpTURBXy83MWNjNTU2MzllODM4YzhjM2IzZTI1NGE1NmEyODAwNC5qcGeSlQMAzQJQzQPozQIykwXNAxTNAbyBoTAB

Krótko mówiąc jazda elektrycznym autem w niektórych przypadkach już teraz bywa droższa niż autem spalinowym. Do tego dojdą w przyszłości kwestie dalszych obciążeń podatkowych. Rosnąca konkurencja sieci szybkich doładowań spowoduje spadek cen, ale akcyzy i podatki będą kontrolować koszt podróży pojazdów elektrycznych utrzymując je na poziomie dzisiejszych „spalinówek”. „Śmierć i podatki”, to na tym świecie jest pewne. Nie miejmy tutaj złudzeń.

FAKT?/MIT? : Ochrona środowiska

Jest tyle sprzecznych informacji, że trudno to rozstrzygnąć – na tym temacie można się doktoryzować.  Ktoś na pewno „wie” ale „nie powie”.  Mazda jako jedyny producent samochodów przyznała, że budowa pojazdów z dużymi bateriami, o dużym zasięgu nie ma sensu ekologicznego – zrobili porównanie własnych pojazdów i ślad węglowy dla elektryków o większym zasięgu okazał się większy niż dla diesli. Konkurencja na to, że Mazda manipuluje ponieważ nie ma odpowiedniej technologii i tak „walczy” o swoje. Fakty są takie, że niektóre stacje ładowania są napędzane silnikami diesla ( co się wydaje naprawdę kretyńskie), a 70% energii elektrycznej produkowanej w Polsce dzisiaj pochodzi ze spalania węgla!

Zrzut ekranu 2020-02-05 o 08.34.25

 

Do tego są szkody środowiskowe wynikające z wydobycia surowców oraz produkcji i utylizacji baterii. Kontrargumentując można powiedzieć, że sposób pozyskania energii elektrycznej będzie się przesuwać z węgla w stronę ekologicznych rozwiązań, a baterie będą z czasem wystarczać na dłużej – postęp technologiczny sprawi, że staną się bardziej ekologicznie przyjazne. Niestety nie wiemy tego na pewno, i nie możemy się dzisiaj oprzeć na twardych faktach.  Tutaj zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy wydają się mieć istotne argumenty.

FAKT : Eliminacja smogu w dużych aglomeracjach

No jasne – będzie łatwiej oddychać w centrach dużych miast. To jest ważny argument „za”. Ta wartość jest niepodważalna – nawet jeżeli ogólny bilans ekologiczny jest wątpliwy.

FAKT : Eliminacja hałasu

Nostalgię za wibracjami i dźwiękiem silnika zrekompensują nowe możliwości. Sporty motoryzacyjne będą mieć ogromną szansę rozwoju. Zawody motocyklowe typu enduro będzie można rozegrać w niedzielne popołudnie w warszawskich Łazienkach i nikomu nie będzie przeszkadzać hałas. Z tych samych powodów będzie mógł swobodnie funkcjonować Tor Poznań, który jest pikietowany przez okolicznych mieszkańców – to samo dotyczy wielu ( mniejszych) torów w Polsce i na świecie.  Wiele miast w Hiszpanii nie pozwala wjeżdżać motocyklom do centrum po 22.00 – to wszystko się skończy i będzie dla nas korzystne.

FAKT: Niesamowite osiągi sportowe

Moment obrotowy motocykli i aut elektrycznych jest absurdalnie duży. My to chcemy. Przyspieszenia miażdżą. Jeżeli rozwój technologii zapewni nam większe zasięgi to tutaj jest prawdziwe pole do popisu. Motocykle serii MotoE – wyścigów towarzyszących MotoGP- już w pierwszym roku zaskoczyły swoją prędkością. Jeszcze są dużo cięższe i przez to wolniejsze, ale ta różnica to już „tylko” sekundy.  Będą urywane każdego roku.

MotoE-2019_Test-Valencia-1-1100x470

Jakie wnioski? 

Tyle wiemy.. Niewiele. Brakuje wiedzy na temat długoterminowej eksploatacji, rynek wtórny pojazdów elektrycznych praktycznie nie istnieje. Czy chcecie tej zmiany? Czy może warto ją spowolnić, aby zyskać czas na obserwację, zdobywanie udokumentowanych danych o wpływie na środowisko? Pewnie tak. Tyle tylko, że jakoś kompletnie nie mamy na to wpływu – poza ewentualnym wstrzymywaniem się od zakupu. I chyba to „ubezwłasnowolnienie”, które wynika z braku wiedzy,  jest najbardziej irytujące.