Kto miał do czynienia z jazdą po lesie i szeroko pojętym enduro, ten wie – jazda pod górę (szczególnie pełną korzeni i innych nieprzyjaznych elementów krajobrazu) potrafi być naprawdę trudnym przedsięwzięciem. Poniższy film ekipy z Zabierzowa jest idealnym przykładem. Dla tego KTMa zwykła pojeżdżawka skończyła się efektowną, leśną ucieczką wśród drzew, ale już bez kierowcy… Jego komentarz, mimo że niekoniecznie cenzuralny, jest chyba w 100% trafny. Ucierpiały kierownica, błotnik, chłodnica z wężem oraz lagi się obróciły.