Znacie tą rozterkę? „Kupić gmole/crash pady, czy nie kupić i oszczędzić – przecież nie zaliczę szlifa!” Wczoraj pisaliśmy o przewróconej R1, w której crash pady uratowały owiewki, a dziś poznacie kierowcę Suzuki V-Stroma:

Bohater tej sytuacji popełnił najzwyklejszy w świecie, głupi błąd. Przy ruszaniu zgasł mu silnik. Niestety kierownica była już skręcona, a sam motocykl miał na sobie trzy kufry – no i stało się, typowa „parkingówka”. Przy okazji zobaczyć możecie, że mimo niezbyt wielkiej siły motocyklisty, udało się podnieść ciężki motocykl; pomogła technika. Skutki gleby to oczywiście porysowany kufer, a poza tym zarysowały się gmole i pękł prawy handguard. Gdyby nie to, strzelamy w ciemno, że plastiki V-Stroma nie byłyby już tak błyszczące…

Jak uważacie, opłaca się zainwestować w ochronę motocykla?

Klip z zaznaczonymi szkodami: