Najszybsza motocyklistka na świecie. Rekordzistka w gronie Bonneville 200 mph Club i zdobywczyni nagrody AMA Racing Female Rider w 2008 roku.

Specjalnie dla nas Leslie Porterfield opowiada, z jakimi myślami biła się bijąc rekord prędkości ponad 374 km/h na swojej Hayabusie i czy po takim spełnieniu można chcieć czegoś więcej…

Na jakim motocyklu nakręcałaś pierwsze kilometry?
Pierwszy motocykl kupiłam 16 lat temu, ponieważ nie mogłam sobie pozwolić na zakup samochodu, a potrzebowałam jakiegoś środka transportu. Znalazłam wtedy okazję i kupiłam model Yamaha Virago 1000. Wszyscy mi odradzali, poza tym jeździło wtedy niewiele dziewczyn. Mimo to odważyłam się i nie  żałuję. Oprócz tego, że zakup się opłacał, to przekonałam się jak smakuje poczucie sensu wolności. Uwielbiam jeździć na motocyklu!

Czym zajmujesz się na co dzień?
Od 6 lat zajmuję się, a właściwie pasjonuje prowadzeniem swojego własnego sklepu motocyklowego High Five Cycles w Dallas. Poświęcam mu bardzo dużo czasu i angażuje się w jego rozwój. Regularnie zaglądam również do działu części i serwisu. Lubię pomagać w pracy i nie boję się mieć brudnych rąk. Klientów wita wraz ze mną mój pies  „Freeway”

Opowiedz nam o swoim przeżyciu na najszybszym jeziorze świata?
Bonnevile Salt Flats to popularne w USA wyschnięte jezioro. Mówią o nim najszybsze jezioro świata, bo odbywają się tutaj cyklicznie międzynarodowe testy prędkości. To miejsce od zawsze było moim marzeniem, więc możecie sobie wyobrazić co czułam jadąc tam po raz pierwszy. To trochę jakby inna planeta. Zjawiskowy kontrast pomiędzy jeziorem, a otaczającymi górami i ta niesamowita przestrzeń. Poznałam tam wspaniałych ludzi. Ludzi z kompletnie różnych stron świata, zjednoczonych dzięki wspólnej pasji – Land Speed Racing, pasji prędkości…

Właściwie to chciałam Cię zapytać co czułaś przekraczając 374 km/h, ale wydaje mi się, że wtedy to Ty byłaś szybsza od własnych myśli?
Prawie tak było. Podczas wyścigu wyłączam się psychicznie i skupiam na rozpędzaniu, przerzucaniu biegów i składaniu pozycji tak, aby osiągnąć jak najlepszą aerodynamikę. Równocześnie z coraz większą prędkością czuję wtedy jak rozwija się we mnie adrenalina. To wszystko dzieje się tak szybko… Byłam wstrząśnięta moim osiągnięciem i tym, że cała praca, którą włożyłam w moją turbo Hayę tak się opłaciła!

Ładna z was para…
Bardzo lubię tą maszynę. Uważam, że Hayabusa jest najlepszym motocyklem do pokonywania prędkości na Land Speed Racing. Mój model jest z 2002 roku, z turbodoładowaniem, specjalnie zmodyfikowaną ramą i zawieszeniem. Mam do niej silniki do klasy 1350cc i 2000cc. Ale oprócz świetnego motocykla mam również zgraną ekipę, która pomogła mi przy jej modyfikacji i której w dużej mierze zawdzięczam swój sukces.

A co na to Twoi najbliżsi?
Rodzina zawsze się o mnie martwi. Szczególnie po ostatnim moim wypadku w 2007 roku, kiedy to zadzwoniłam do nich prosto ze szpitala. Mimo to pogodzili się z tym, że mam taki niespokojny temperament. Bo oprócz jazdy na motocyklu, jeżdżę na nartach, konno, nurkuję i właśnie staram się o licencję pilota rajdowego.

Zwyczajnie uganiam się za marzeniami…

Jaki masz plan na najbliższą przyszłość?
Mój kolejny cel to Baja Racing, podróż dookoła Europy i pobicie rekordu Guinnessa.

Złota rada dla naszych czytelniczek?
Uganiajcie się za marzeniami. A co do jazdy motocyklem? Go for it!