Co zrobić, gdy chcesz pojechać gdzieś motocyklem, a nie masz z kim zostawić psa? Przyglądamy sią metodom przewożenia czworonogów.

pies na motocyklu 2

Zdjęcie zrobione na jednej z warszawskich ulic

Do napisania tego felietonu skłoniło mnie posiadanie własnego czworonoga oraz kilka zdjęć krążących w internecie, na których to motocykliści jeżdżą ze swoimi czworonogami. Pies na motocyklu – brzmi absurdalnie, przecież jednoślady są dla ludzi, a do przewożenia zwierząt wykorzystuje się auto i specjalne klatki. Osobiście nie wyobrażam sobie takiego transportu swojej szalonej pociechy, dlatego na kilka dni mocno zagłębiłam się w temacie. Po obejrzeniu kilku filmów spośród setek o tej tematyce, są i te, w których to właściciele deklarują przejechane tysiące kilometrów z czworonogiem na pokładzie. W związku z tym nasunęło mi się pytanie – jak to możliwe?

Większość z nas posiada lub posiadało pupile. Pies to najlepszy przyjaciel i towarzysz człowieka (może poza krajami wschodniej Azji), ale komu z nas tak naprawdę przyszło do głowy zabrać owczarka niemieckiego na pokład i pojechać z nim na mazury? Z technicznego punktu widzenia ciężko zapakować takie bydle na tylne siedzenie w R6, z realnego zaś, jak pies ma wytrzymać jazdę na motocyklu? Hałas wydechów, wiatr zwiększający się z prędkością, owady, które mogą wpaść w oko, problem z utrzymaniem się na zakrętach, grozi to też chorobami uszu, oczu itp.

Większość z was zapewne podczas wyjazdu zostawia czworonoga pod opieką domowników. Co jednak zrobić, gdy mieszkamy sami, a na dodatek w bloku? Jest to problem dotykający wielu osób i niestety wyrzeczenie na jakie godzimy się podczas decyzji o posiadaniu zwierzaka. Mieszkając w domu z ogrodem po prostu jedziemy przed siebie, mieszkając w bloku martwimy się czy pies z nudów nie podarł nowej kanapy, nie pogryzł butów lub nie załatwił swoich potrzeb fizjologicznych na środku kuchni, obok lodówki. W takim przypadku odpada nawet dalszy, niedzielny wypad. Na szczęście wielu bardzo mocno przywiązanych do swoich pupilków właścicieli nie widzi w tym żadnego problemu. Nie trzeba być skazanym na innych – możemy też zapakować zwierzaka do plecaka lub specjalnej torby i wyruszyć podróż. Widok psa na motocyklu jest tak szokujący, jak jeszcze dziesięć lat temu kobiety kierującej duży jednoślad. Czy będąc na zlocie motocykli (nie udawajcie, że nigdy nie byliście, bo nikt wam w to nie uwierzy) nie zastanawialiście się czasami, skąd biorą się tam psiaki? Zapewne jakoś przyjechały, ale jak?

Szybki przegląd rynku i sposobów.

Najczęstszy widok jaki udało mi się zaobserwować: tyłek na siedzeniu, łapki na zbiorniku, pozycja przed kierowcą i mina „who is the boss”. Jest to dość ryzykowne w przypadku szybszego wchodzenia w zakręty oraz ewentualnej sytuacji podbramkowej na drodze, podczas której zwierze w łatwy sposób może wypaść. Sąsiadowi mojej babci, który jeździ MZką ze swoim kundelkiem sposób „like a boss” odpowiada najbardziej. Na rynku dostępne są również specjalne plecaki do przewożenia zwierząt, tangbagi odpowiednio wyprofilowane i skonstruowane dla wygody pieska z otworkiem na łepek.

Te drugie są jednym z bezpieczniejszych sposobów przewożenia. Znaleźliśmy również udokumentowane zdjęciem, szelki dla czworonoga mocowane do kierowcy na wzór plecaka. Ten sposób może być o tyle problematyczny, że pies pozostaje nieruchomo w jednej, nienaturalnej pozycji siedzącej, co przy dalszych podróżach na pewno jest męczące. Druga kwestia to siedzenie tyłem do kierunku jazdy. Kufry z otworem na głowę są chyba kolejnym bezpiecznym sposobem transportu. Zdarza się też widok psa luźno jadącego na siedzeniu pasażera. Łatwo jest przetransportować małego pieska, jednak właściciele dużych ras również twierdzą, że gabaryty pupilków nie muszą być przeszkodą i można sobie doskonale poradzić.

Przewóz psów na motocyklu nie czymś naturalnym, żaden z producentów nigdy nie dostosowywał motocykla do jazdy z czworonogiem, szczególnie na sportach. Na pewno lepszy będzie do tego sprzęt turystyczny lub skuter, a tak czy inaczej robi się to na własną odpowiedzialność. Czworonożny pasażer, to trudny pasażer, na pewno nie zareaguje na komendę „nie wierć się bo spadniesz”, ani nie zrozumie, w którą stronę ma się wychylać. Nawet niewielka gleba na motocyklu, dla niezabezpieczonego zwierzęcia może okazać się tragiczna. Właściciele często zakładają okulary ochronne, jednak nikt nie przewidział niczego na wrażliwe uszy. Ciężko też będzie ze skorupą dedykowaną zwierzakom. Kask i okulary to jednak nie wszystko, kończyny zwierzaka w dalszym ciągu narażone są na kontuzje podczas ewentualnej przewrotki. Jazda jazdą, ale na widok psa na motocyklu nieciekawie może zareagować również policja.

Wożenie psa na motocyklu. Z pozoru absurdalny temat, ale tak naprawdę wielu motocyklistów spotkało się lub spotka z problemem „zwierzak i motocykl”. Kolejna kwestia jest taka, że my, Europejczycy widzimy w tym problem, a na Dalekim Wschodzie takie tematy jak kilkanaście osób albo kilka zwierzaków gospodarczych na skuterze 110 ccm to chleb powszedni.

Co o tym wszystkim sądzicie, spotkaliście się kiedyś z opisanym problemem? A może znaleźliście jego rozwiązanie? Zapraszamy do dzielenia się w komentarzach.